W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”». Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!». Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».

 

Tyle pięknych, wspaniałych rzeczy dzieje się wokół nas. Tyle cudów i znaków Bożej miłości możemy codziennie doświadczać. Niestety, skupieni na tym, czego akurat nie mamy, zupełnie ich nie dostrzegamy, mało tego – jeszcze pomstujemy, że Bóg nas nie kocha, bo zsyła (patrz dopuszcza) na nas tak wiele trudu, cierpienia i różnego rodzaju głodów.

Pan Jezus pragnie karmić nas do syta. Pragnie zaspokajać nasz głód nie tylko chlebem doczesnym, dającym sytość i podtrzymującym życie, ale w każdej Eucharystii daje nam swoje Ciało, aby każdy, kto zechce – posiliwszy się Nim, mógł mieć udział w życiu wiecznym. 

Oczywiście teraz z wiadomych powodów mamy wielkie utrudnienia w uczestnictwie we Mszy św. Nasz głód Chleba Żywego od kilku tygodni wielu z nas może zaspokajać, przyjmując komunię św. duchową. Tylko czy my tak naprawdę chcemy przyjmować Pana Jezusa? Czy rzeczywiście chcemy, aby przemieniał nasze życie, aby uzdrawiał i dotykał wszystkich przestrzeni, a nie tylko tego, co akurat nam dolega, a co w perspektywie wieczności nie jest istotne?

Podejmijmy dzisiaj współpracę z Bożą łaską i pozwólmy prowadzić się Duchowi Świętemu, a cuda, które zobaczymy, będą zaskakiwać nas nieustannie! Prośmy więc wspólnie, aby Boży Duch rozpalał w nas tęsknotę i pragnienie prawdziwego, godnego spotkania z Jezusem Chrystusem, Żywym Chlebem.

Panie, otwieraj moje oczy, aby widziały więcej, otwieraj moje uszy, aby słyszały i rozróżniały Twój Głos. Otwieraj moje serce i przemieniaj – rozkruszaj twardą skorupę, która ciąży i przeszkadza w pełnym otwarciu się na Twoje cudowne i zbawienne uzdrowienie.


Jezu, Tyś moim Bogiem i Panem mego życia, Tobie ufam na wieki!