Paweł zabawił w Antiochii pewien czas i wyruszył, aby obejść kolejno krainę galacką i Frygię, umacniając wszystkich uczniów. Pewien Żyd, imieniem Apollos, rodem z Aleksandrii, człowiek uczony i znający świetnie Pisma, przybył do Efezu. Znał on już drogę Pańską, przemawiał z wielkim zapałem i nauczał dokładnie tego, co dotyczyło Jezusa, znając tylko chrzest Janowy. Zaczął on odważnie przemawiać w synagodze. Gdy go Pryscylla i Akwila usłyszeli, zabrali go z sobą i wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą. A kiedy chciał wyruszyć do Achai, bracia napisali list do uczniów z poleceniem, aby go przyjęli. Gdy przybył, pomagał bardzo za łaską Bożą tym, co uwierzyli. Dzielnie uchylał twierdzenia Żydów, wykazując publicznie na podstawie Pism, że Jezus jest Mesjaszem.

 

Jakiś czas temu byłem przekonany, że osoba Apollosa wchodzi na scenę Dziejów Apostolskich zupełnie znikąd i właściwie wydaje się być niekoniecznym wtrętem pomiędzy ewangelizacyjnymi zmaganiami Apostoła Narodów. Ale na szczęście łaska i miłosierdzie Boga przekonały mnie do spojrzenia na czytany dziś w liturgii fragment „Dokonań wysłanników” jako obraz fascynującego piękna Kościoła, który odkrywa talenty i umiejętności osób mających ten sam fundament wiary i doświadczenie zbawienia dokonanego przez Chrystusa. Małżeństwo żydowskie, Akwila i Pryscylla, słucha (już po rozstaniu w Efezie ze św. Pawłem) przemawiającego z ogromnym zapałem w tamtejszej synagodze człowieka, który znał Jezusa jedynie z relacji o wydarzeniach nad Jordanem. Jednak tak nikła zdawałoby się wiedza nie przeszkadza Apollosowi głosić śmiało prawdy o tym, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem, dlatego Akwila z żoną zapraszają go do siebie i „dokładniej mu wyłożyli drogę Bożą”.

Słucham dzisiaj tego słowa z otwartymi ustami, bo widzę, jak często brakuje nam (a właściwie mnie samemu) z jednej strony takiej odwagi, by głosić Ewangelię z zapałem ducha, a z drugiej otwartości serca, by bez lęku o swoje miejsce w „rankingu ewangelizatorów i kaznodziejów” zadbać o tych, którym brakuje co prawda specjalistycznej wiedzy, ale nie brak za to śmiałości i szczerości pragnienia dzielenia się doświadczeniem miłości Boga. A w kontekście przyjmowania w tych dniach przez wielu młodych sakramentu święceń w stopniu diakonatu i prezbiteratu jestem przekonany, że dzisiejsza liturgia zaprasza każdego z nas do szczególnej modlitwy za tych, których Kościół wybrał do głoszenia Słowa i sprawowania sakramentów. Zatem – módlmy się…