Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

 

W dzisiejszej liturgii Słowa dużo słyszymy o gościnności. Jednym z takich wyznaczników naszego człowieczeństwa jest to, czy chcemy w naszym domu przyjmować gości. Z drugiej strony jest nam bardzo miło, gdy ktoś o nas pamięta i zaprasza nas do siebie. Okazji jest wiele: urodziny, imieniny, chrzciny, święta, jubileusze. Jako Polacy znani jesteśmy z gościnności, zresztą ostatnie miesiące i wydarzenia związane z wojną na Ukrainie pokazały nam, że jako naród zdaliśmy egzamin z gościnności.

Ta dzisiejsza liturgia Słowa chce zwrócić naszą uwagę na to, że przyjmując drugiego człowieka, przyjmujemy samego Boga. Mamy takie polskie powiedzenie: Gość w dom, Bóg w dom. W pierwszym czytaniu słyszeliśmy, że Bóg przyszedł w gościnę do Abrahama. Ten (nie wiedząc o tym, że to sam Bóg) stara się bardzo i prosi też o pomoc swoją żonę, aby jak najlepiej uszanować gości – trzy osoby. Bóg też ma dar dla Abrahama. Za rok jego żona urodzi mu syna.

Widzimy dziś też Marię i Martę, siostry Łazarza. Czasem ich postawy sobie przeciwstawiano. Porównywano je ze sobą, krytykowano jedną, wychwalano drugą. Z czasem postacie te zaczęły nabierać charakteru symbolicznego: Maria stała się symbolem życia kontemplacyjnego, Marta zaś symbolem życia czynnego. My mamy w swoim życiu połączyć postawę Marty z postawą Marii. Taką właśnie zasadę sformułował św. Benedykt, ojciec monastycyzmu zachodniego: Ora et labora. Módl się i pracuj.

Módl się i pracuj. To taka zasada środka, bo można tak się zaangażować w wielogodzinną modlitwę, że się zagłodzi męża i dzieci. Można też pójść tylko w pracę i się zapracować na śmierć. Trzeba nam takiej modlitwy, która daje nam siłę do pracy, i takiej pracy, która daje nam czas na modlitwę.

I na koniec z dedykacją zdanie z 13 rozdziału Listu do Hebrajczyków: Nie zapominajcie też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę.