Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić». Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».

 

Bywają takie chwile i wydarzenia w naszym życiu, które w pierwszym momencie nie robią na nas specjalnego wrażenia. Nie zasługują w naszej ocenie na jakąś pogłębioną analizę i honorowe miejsce w naszym pamiętniku. Dopiero później, czasami po wielu miesiącach, a nawet latach, dociera do nas wyjątkowość tamtych chwil, to, jaki wpływ miały na nasze życie.

Uczniowie Jezusa, choć wpatrzeni w Niego, zasłuchani w Jego słowa, ledwo co wróciwszy z misyjnej wyprawy, też jeszcze nie zdawali sobie sprawy z tego, co Jezus miał na myśli, nazywając ich szczęściarzami. Jeszcze nie rozumieli tego, w jak wyjątkowej chwili życia się znajdują: przy Jezusie, w gronie Jego uczniów. W pełni zrozumieli to dopiero po zmartwychwstaniu, w dniu Pięćdziesiątnicy. 

Dziękujmy Bogu za łaskę zaproszenia przez dar wiary do grona szczęśliwych. Prośmy równocześnie o dar poznawania i rozważania wyjątkowości każdego spotkania z Jezusem, bycia z Nim na modlitwie, na Eucharystii, gdy daje nam łaskę w sakramentach świętych.