Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.

 

Kiedy Jezus w Ewangelii św. Jana mówi o grzechu, to nie nawiązuje do jakiegoś nieokreślonego grzechu, jednego z wielu czy wszystkich, ale mówi o największym grzechu, z którego wszystkie inne biorą swoją siłę i prowadzą do śmierci (por. J 16,9). Chodzi o grzech niewiary, czyli grzech odrzucenia Syna Bożego, Jego misji od Ojca i jedności z Nim: "Jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich" (J 8,24).

Jedność Ojca z Synem objawiona w misji Jezusa jest tak mocna, że Chrystus nie waha się nawiązać do wydarzenia objawienia Imienia Bożego w płonącym krzewie, gdzie Bóg powiedział o Sobie: "Jestem, Który Jestem" (Wj 3,14). Bóg o tym Imieniu wyprowadził naród wybrany z Egiptu. Nie uwierzyć więc w Imię Boże, w Obecność i działanie Wszechmocnego w Jezusie Chrystusie, to pozostać w niewoli gorszej niż egipska.

Jezus nie tylko wyprowadza z niewoli grzechów, ale jeśli przez wiarę przylgniemy do Niego całym sercem, całym umysłem, ze wszystkich sił, otrzymamy moc do życia w wolności, do odrzucania świata pokus, buntu, szemrania i wszelkiego grzechu.

Nie wierzyć i nie przylgnąć do Jezusa dzisiaj i każdego dnia oznacza: stracić rozeznanie, mylić drogę, mieszać Boga z bożkami, tonąć w nowych grzechach, jakby "produkować" jadowite węże, które nas uśmiercają – na nasze życzenie (por. Lb 21,4-9).

Jednak kiedy Jezus mówił, "wielu uwierzyło w Niego" (J 8,30). A więc czytać, słuchać i szczerze patrzeć w świetle Ewangelii na swoje zagmatwanie, to odnaleźć światło na swojej drodze – to jakby zacząć zmartwychwstawać z grzechu niewiary.