W owym czasie Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, zbawicielu moim. Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Jego imię jest święte. Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak obiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki». Maryja pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

 

Hymn Maryi – zwykle nazywany „Magnificat” od pierwszego słowa w języku łacińskim. Modlitwa uwielbienia, która rodzi się w sercu Matki Zbawiciela, nierozumiejącej do końca tego, do czego została powołana przez Najwyższego, a jednak w zaufaniu wychwalająca wielkie dzieła Boże. Myślę, że w tych słowach przejawia się cały heroizm Niewiasty z Nazaretu, która zawsze zgadzała się z wyrokami Boga.

Jakże dzisiaj wielu brakuje tej postawy ufności i zawierzenia Bogu swojego życiu! Iluż ludzi dzisiaj – chrześcijan czy katolików – w zagmatwaniu dnia codziennego mniej lub bardziej świadomie Boga odrzuca. Odrzuca Jego boskie wyroki, Jego boską wolę, Jego boską naukę. Jakże często dzisiaj słyszymy, że to czy tamto grzechem „według mnie” nie jest, „czemu Kościół się czepia”, „o co chodzi księżom” etc... Pycha gości w sercu współczesnego człowieka, który częstokroć stawia siebie ponad innych, a nawet ponad samego Stwórcę.

A tu trzeba spojrzeć na misterium, które przed nami: Boże Narodzenie. Bóg do końca się uniża… Staje się stworzeniem, aby dać nam do zrozumienia, która z dróg jest właściwa, prowadzi do wiecznej szczęśliwości. Jest to droga pokory – droga, którą szła sama Matka Jezusa, czego odbicie odnajdujemy w słowach dobrze znanego nam hymnu.

Bracie i Siostro, czy dzisiaj potrafisz z serca wypowiedzieć: „Wielbi dusza moja Pana”? Czy w szarości swoich codziennych trudów i zmagań potrafisz Boga uwielbiać? Jeśli nie, to wracaj do dzisiejszych słów z Ewangelii i ucz się od Maryi drogi pokory, której celem jest radość i szczęście możliwe do osiągnięcia tylko z Bożą łaską i w Bogu.