Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

 

„Idźcie, oto posyłam was jak owce między wilki”. Któż z nas się wyrywa, aby skorzystać z pierwszych miejsc na taką misję? Dla kogo jest to kusząca propozycja? Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, czym kończy się dostanie się owieczki w szpony wilczej watahy. Jednak z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że taka jest właśnie specyfika świadectwa ucznia Chrystusa. Co więcej, taka jest potrzeba! Dlaczego? Ano dlatego, że owe wilki, często wyglądające bardzo niebezpiecznie i groźnie, to ubodzy, to spragnieni dobrej nowiny, to więźniowie swoich własnych słabości i ograniczeń.

Prośmy patronów dnia dzisiejszego, świętych Tymoteusza i Tytusa, którzy niejednokrotnie stawali wobec takich „wilków”, aby wypraszali nam łaskę wiernego świadczenia o Ewangelii w każdych okolicznościach życia.