Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie».

 

W dobie pandemii świat wielu z nas w znaczny sposób się skurczył - wcześniej nie było większego problemu, by w kilka godzin znaleźć się tysiące kilometrów od codzienności. Świat kojarzyliśmy z tym, co na zewnątrz, choćby to była nasza praca czy szkoła. Jednak świat to także wszyscy ci, którzy wspólnie z nami mieszkają. Może właśnie dlatego, że tak często i na tak długo wychodziliśmy albo wręcz uciekaliśmy z tego najbliższego świata, teraz tak długo jesteśmy z nim twarzą w twarz, aż do utraty tchu, aż do bólu. To dana nam szansa, by ten najbliższy nam świat stawał się dzięki nam bardziej ludzki, życzliwy i otwarty na odmienność innych.

Jezus, posyłając, daje potrzebne łaski. Zaprośmy Go do naszego świata. Niech od nas pozna jego blaski i cienie. Niech dzięki naszemu stawaniu w prawdzie uzdrawia, by odmienność nie „gryzła” i nie „drapała”, by stawała się miejscem wzrostu dla wszystkich, którzy tworzą nasz świat.