Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?». On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni». Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?». On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?». On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie». Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

 

Chociaż wydarzenia opisane przez ewangelistę Łukasza dzieją się 2000 lat temu, zdają się one być ciągle aktualne. Nad Jordanem stoi Jan Chrzciciel, a tłumy pytają, co mają czynić. Prorok odpowiada im wówczas bardzo pragmatycznie – masz dwie suknie, podziel się z tym, który nie ma; masz więcej żywności, uczyń tak samo. My, ludzie XXI wieku, musimy wciąż uczyć się tego samego – miłości bliźniego i patrzenia na świat sercem.

Nad Jordanem 2000 lat temu stoi prorok Chrzciciel i woła: „Idzie mocniejszy ode mnie!”. Pragnie on przypomnieć nam, ludziom XXI wieku, że współczesny Chrzciciel, czyli Kościół, również woła: „Bóg przyjdzie!”. Będzie On mocniejszy niż cała struktura zewnętrzna Kościoła, a Jego nadejście jest niespodziewane.