Wyznanie wprawiło w zachwyt sporą część damskiego audytorium. Domagała stwierdził: "Bo dla mnie wierność jest najważniejszym atrybutem męskości i naprawdę tego chciałbym się trzymać. Bo co mnie określa bardziej jako mężczyznę niż wierność przysiędze, jaką się złożyło?" Kiedy przeczytałem te słowa, przetarłem oczy, przeczytałem jeszcze raz i podziękowałem Bogu, że na rynku polskich mediów ktoś otworzył na oścież okno i wpuścił trochę świeżego powiewu - powiewu prawdy na temat tego, co znaczy być prawdziwym facetem. Rzadko ma to miejsce i nie widzę, by ta wypowiedź była szczególnie żywo cytowana czy komentowana. Niestety, wierność za dobrze się nie sprzedaje.

Przysięgam i co dalej?

Przysięga małżeńska jest w życiu mężczyzn na ogół jedyną prawdziwą przysięgą, jaką składają. Dlatego na jej przykładzie spróbujmy zaobserwować pewne dość (o zgrozo!) oczywiste, a jednocześnie wyniszczające mechanizmy. Życiowych koniunkturalistów będzie uwierać to, co napiszę. Cóż, oni wolą mieć z górki, nie wkładać takiego autentycznego (niematerialnego) wysiłku w małżeństwo. Wiadomo, gdzie się dociera, gdy ma się z górki. A na szczyt idzie się tylko z wysiłkiem. Jednak jeśli jest on wkładany tylko w materialne utrzymanie bliskich i staje się ucieczką przed pielęgnowaniem relacji, to tak na prawdę jest niewiele wart.

Zastanawiające jest, że odbiorców mediów przyciąga bardziej przykład czyjegoś zrujnowanego życia niż szczęśliwego małżeństwa. Mężczyzna, mówiący, że wierność przysiędze określa go jako faceta, wydaje się egzotyczny dla świata, który przez wszystkie przypadki odmienia słowo: konsumpcja. Są jednak kobiety, którym Domagała zaimponował. I nie są to jednostki. Głosów pań, mówiących o tęsknocie za tego typu męską postawą towarzyszyło wypowiedzi aktora bardzo dużo. Wiem, że może mnie ktoś posądzić o pochopne wnikanie w damskie dusze, ale zaryzykuję stwierdzenie, że chyba każda zdrowa i jako tako poukładana wewnętrznie kobieta, która usłyszałaby takie słowa, z lekka by się rozmarzyła. Bo facet, wierny złożonej przysiędze na prawdę dziś imponuje. Dawniej było to normalne.

No właśnie. Dawniej... Wytarte stwierdzenie, że "dawniej było lepiej". Ale fakt jest faktem. Dawniej słowo mężczyzny miało wartość. Wierność złożonej przysiędze małżeńskiej była na porządku dziennym. Obecnie jeszcze nie jest specjalną trudnością znalezienie małżeństwa z trzydziesto, czterdziestoletnim stażem, ale znalezienie małżeństwa, w którym po czterdziestu latach nadal jest autentyczna miłość - owszem. I najczęściej mężczyźni nie mają w takich związkach wiele do powiedzenia. Czy są wierni przysiędze: miłość, wierność, uczciwość, trwanie przy niej do śmierci? Nie są. Ktoś powie: przecież trwają. Nie trwają, wegetują gdzieś obok. Jeśli mają szereg ważniejszych spraw niż żona, to nie są wierni. Jeśli coś ukrywają, nie są uczciwi. Miłość niesłusznie staje się w ich oczach domeną młodych i niedojrzałych. A wzorowanie się na cechach Miłości Boga do człowieka to są wtedy już w ogóle mrzonki. Przysięga małżeńska - ślub przed Bogiem, leży sobie zakurzona i zapomniana z innymi rupieciami na strychu.

Trzeba tu przy okazji zadać pytanie o jakość i charakter kursów przedmałżeńskich. Bo niestety często są one tylko kolejną formalnością. Na szczęście nie wszędzie, bo znam takie kursy, po których część par się rozchodzi i nie są to żadne dramaty. Ci ludzie uważają, że nie mogło ich nic lepszego spotkać. Kurs przedmałżeński ma przecież autentycznie przygotowywać, stanowić inspirację do samodzielnej pracy nad związkiem i również wiele spraw weryfikować. Czasem taka weyfikacja i spojrzenie prawdzie w oczy doprowadzi do rozstania i to oznacza, że kurs spełnia swoją rolę. I nie jest to moja opinia tylko osób, które takie rozstanie przeszły.

Co mnie określa?

Faceci potrafią się nie raz tłumaczyć, że samo wytrzymanie z żoną pod jednym dachem tyle lat jest osiągnięciem, czyśćcem na ziemi i takie tam. Pojawiło się we współczesnym świecie jakieś ciche przyzwolenie na pewne niewinne zwolnienie z przysięgi małżeńskiej po przebyciu określonego stażu - "tyle lat ze sobą, to już mają prawo mieć siebie dość". Kiedy się widzi żywą relację miłości między staruszkami, pojawia się podziw. Wierni przysiędze do końca - niewiarygodne.

W męskich głowach często utartym schematem, jeśli chodzi o małżeńską przysięgę, jest: zdradził z inną - niewierny, nie zdradził z inną - wierny. Tymczasem najwięcej jest tych, którzy nie zdradzili z inną, a i tak nie są wierni.

Ile dziś waży słowo mężczyzny? Uważamy, że jako mężczyzn określa nas przede wszystkim status materialny. W świadomości społecznej prawdziwy mężczyzna to ten, który potrafił zapewnić rodzinie wszystko, co potrzebne. Oczywiście w sensie materialnym. Problem w tym, że najczęściej nie wszystko jest tak na prawdę potrzebne. Wielokrotnie faceci otaczają się wraz ze swoimi rodzinami szeregiem kompletnie zbędnych gadżetów czy atrakcji, myśląc chyba, że kiedyś tam ślubowali miłość pieniądza, wierność swoim przyjemnościom i uczciwość, ale taką bez przesady. No i to, że będą łożyć aż do śmierci.

Ale kiedy kobieta słyszy o wierności faceta, to ma na myśli raczej postawę miłości, wyrażającą się po prostu w byciu razem na co dzień. Pieniądze tego nie zastąpią. I to, że nie zdradziłeś nigdy swojej żony z inną, nie czyni cię herosem. Dlaczego mężczyźni dziś często po wielu latach tak na prawdę nie znają swoich żon? Znają za to bardzo dobrze stan swojego konta, wyniki Ligi Mistrzów i termin wymiany oleju w silniku auta.

Co mnie określa jako faceta? Nie znam nieszczęśliwego człowieka, który miałby poukładaną relację z żoną. Doprowadzić do sytuacji, w której wierność jest oczywista... Nie tylko ta cielesna. Kobiety o tym marzą! Myślę, że Domagała wprawił wielu z nas w zakłopotanie swoją wypowiedzią. A przecież nie powiedział nic odkrywczego. Wierność przysiędze, którą się złożyło, to taki nasz papierek lakmusowy.

Nie tylko małżeństwo

Może wielu mężczyznom poza wiernością w małżeństwie, żadna inna wierność nie przychodzi do głowy. Niektórym, szczególnie starszej daty, pewnie jeszcze wierność przysiędze w wojsku, która dla mężczyzn ma bardzo dużą wartość. Zapewne dlatego, że wiąże się z pewnego rodzaju męską wspólnotą.

A propos wspólnot, to wśród tych katolickich są takie, w których składa się przysięgę przed przystąpieniem. Nie robi się tego ot tak, z ulicy. Przeważnie poprzedza ją czas kulkumiesięcznego przygotowania i szczególnego rodzaju rekolekcji. Niektóre katolickie wspólnoty ze względu na swój charakter muszą zadbać o odpowiednie przygotowanie swoich przyszłych członków. Na marginesie: katolicką wspólnotą na całe życie ma być przecież katolickie małżeństwo. Jak wygląda przygotowanie do przysięgi jej przyszłych członków? Emocje i uczucia muszą tu iść na bok, bo nie jest to decyzja z typu: jaki kolor kwiatów wybrać do ślubnej wiązanki, a często niestety to jest ważniejsze.

Niestety na przykładzie wspólnot też widać, że dane przez mężczyznę słowo waży bardzo mało. Brakuje nastawienia, jakie zaprezentował nam aktor Domagała. Złożona przysięga często przegrywa w zderzeniu z codzienną rzeczywistością. Zamiast szukać wsparcia we wspólnocie, mężczyźni często z niej uciekają, bo okazuje się, że nie są tak idealni, jak im się wydawało. Przysięga nic nie znaczy, liczę się ja. Czasem trzeba pozostać wiernym nawet, gdy wydaje się to nielogiczne. Na takiej wierności zbudowany jest Kościół.

***

Wzorem jest sam Bóg. Kocha ludzi do końca i dał swojego Syna. Był wierny aż do tego stopnia. Przez to mamy zbawienie. I myślę, że nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że tak samo jest z tobą. Twoja wierność do końca - prawdziwa, bez wymówek, nie raz bolesna, sprawia, że szansa na niebo dla ciebie i twoich bliskich znacznie wzrasta.