Hiob odpowiedział Panu: «Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić. Kto przysłoni plan nierozumnie? O rzeczach wzniosłych mówiłem. To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem. Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko, dlatego odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele». Potem Pan błogosławił Hiobowi, tak że miał czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, tysiąc jarzm wołów i tysiąc oślic. Miał jeszcze siedmiu synów i trzy córki. Pierwszą nazwał Gołębicą, drugą – Kasją, a trzecią – Rogiem-z-kremem-do-powiek. Nie było w całym kraju kobiet tak pięknych jak córki Hioba. Dał im też ojciec dziedzictwo między braćmi. I żył jeszcze Hiob sto czterdzieści lat, i widział swych synów i wnuków – cztery pokolenia. Umarł Hiob stary i w pełni dni.

 

Słyszę dziś i nie mogę się nacieszyć jednym z najpiękniejszych zdań w całej Biblii: „Przyznaję, że dotąd jedynie słyszałem o Tobie, lecz teraz ujrzałem Cię na własne oczy. Dlatego odwołuję wszystko, co dotąd mówiłem…” (Hi 42,5-6a wg NPD).

I nie mam na myśli pokory niezbędnej podczas spotkania człowieka z Bogiem (a jej w tym fragmencie kończącym księgę bynajmniej nie brakuje). Swoimi myślami sięgam głębiej – a pomaga mi dzisiejsza patronka „mała Tereska” ze swoim bezgranicznym zaufaniem, że wystarczy wyciągnąć ręce do Ojca Niebieskiego i On po prostu pociągnie nas do siebie… Odnoszę wrażenie, że Hiob znalazł wreszcie odpowiedź na najważniejsze pytanie stawiane w tej księdze – pytanie o sens wiary i relacji z Bogiem. Cała ta droga, którą musiał w sobie pokonać, konfrontując serce, myśli, wolę i siły (według przykazania SZEMA, mimo że nie należał do narodu wybranego – a przynajmniej nic o tym nie mówi księga), z milczeniem Najwyższego, pomogła mu zobaczyć istotę wiary, która jest relacją prowadzącą do takiej przyjaźni i miłości, że nawet pozorna nieobecność Boga nie tylko nie prowadzi do nieufności, ale mobilizuje do wierności w oczekiwaniu na Jedynego, któremu można wierzyć na raz dane Słowo.

Co jak co, ale On naprawdę dał nam Słowo, które w swojej bezmyślności przybiliśmy do krzyża… A Bóg odpowiedział wtedy zbawieniem każdego z nas – co do tej pory przyprawia o zawrót głowy.

Dlatego chcę dziś jeszcze raz z pełnym przekonaniem prosić o pewność Hioba, zaufanie Teresy od Dzieciątka Jezus i serce na wzór Serca Jezusa.