Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela. Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby widzieli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał.

 

Słuchając dzisiejszego proroctwa, można by pomyśleć, że Izajasza trochę poniosło. Czy można robaczka przemienić w sanie młocarskie, a pustynię w zapierający dech ogród? Powtarzamy przecież, iż dla Boga nie ma nic niemożliwego, a jednocześnie wydaje się nam, że nawet Wszechmogącego obowiązują pewne zasady.

Owszem, jest jedna bardzo ważna zasada, która nam mówi, że Bóg nigdy nas nie opuszcza, lecz to my oddalamy się od Niego. Bóg jest kreatywny i bardzo hojny w przychodzeniu z pomocą. Czy ja rozeznaję, w jakiej sprawie i w jakiej słabości ta pomoc jest mi najbardziej potrzebna?