Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.

 

Dzisiejsze słowa Jezusa skierowane do uczonych w Piśmie i faryzeuszy: „Biada wam”, w pierwszym miejscu nakazują mi jako kapłanowi zrobić gruntowny rachunek sumienia. Jakim jestem kapłanem? Ile we mnie jest jeszcze postawy faryzejskiej w głoszeniu Dobrej Nowiny? Patrząc na swoje życie, widzę, jak łatwo jest mówić jedno, ale wykonywać inne. I za to przepraszam Boga.

Każdy człowiek dobrej woli, który pragnie się przyjrzeć swemu życiu, może odkryć ów faryzeizm w swoim postępowaniu. Będzie on dopóty występował, dopóki nie doświadczę osobistego, niejako intymnego spotkania z Bogiem. Jeżeli nie przeżyję Bożej obecności w swoim życiu, moje chrześcijańskie postępowanie zawsze będzie skażone w jakimś stopniu faryzeizmem.

A jak walczyć ze swoim faryzeizmem? Jest takie przysłowie: „Z kim przestajesz,  takim się stajesz.” Coś w tym jest. Jeżeli przebywam w złym towarzystwie, chcąc nie chcąc, ono ma negatywny wpływ na moją osobę. Natomiast, jeżeli przebywam w Bożej obecności (Eucharystia, regularna spowiedź, modlitwa, czytanie Pisma Świętego itd.), ta obecność również będzie mnie przemieniała, ale w sensie pozytywnym. Będzie mnie uświęcała i prowadziła w prawdzie, w prawdzie o nieskończonym Bożym Miłosierdziu.

 

Przeczytaj również >>Zbawienna mądrość starców<< Przemysława Radzyńskiego.