Uczniowie rzekli do Jezusa: „Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś”. Odpowiedział im Jezus: „Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną. To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”.

 

Ile razy zdarzyło się, że już wszystko wiedzieliśmy i wszystko w końcu było tak, jak miało być. Byliśmy pewni, że nad wszystkim panujemy, że nic nam się nie przydarzy, że pewne rzeczy nie mają prawa się wydarzyć. No właśnie, nie mają prawa...

Życie jednak dyskretnie, lub wcale nie, odzierało nas z naszych pewności i okazywało się, że wcale nie jest tak, jak miało być, że nie panujemy nad tym, nad czym mieliśmy panować, a najmniej nad samymi sobą ...

W takiej sytuacji byli Apostołowie, którym Jezus wykłada kawę na ławę, bez znieczulenia. Mówi wprost, że Go zostawią. Jednocześnie zapewnia, że On nie jest sam – jest z Ojcem. Tego samego chce dla nas. To On pokonał świat z jego zasadzkami, dlatego w Nim mamy mieć ufność, pomimo bólu, ucisku i niezrozumienia, które nas dotknie.