Tak mówi Pan Bóg: «Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie. Twoi ludzie odbudują prastare zwaliska, wzniesiesz fundamenty pokoleń. I będą cię nazywać naprawiaczem wyłomów, odnowicielem uliczek – na zamieszkanie. Jeśli powściągniesz nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana – czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca. Albowiem usta Pańskie to wyrzekły».

 

Zatroszcz się o swojego bliźniego… Zatroszcz się o Mnie… a Ja zatroszczę się o ciebie – „Tak orzekły usta Pana” (Iz 58,14c). Właściwie nie potrzeba innego komentarza, bo cały 58 rozdział Izajasza jest potężną obietnicą i zarówno w Środę Popielcową w liturgii godzin, jak wczoraj i dziś w Eucharystii słyszę z ust Boga zapewnienie, że nawet nie zdążę dokończyć zdania, a On powie: „Już jestem przy tobie” (w. 9). 

I to właśnie ostatnimi czasy jest dla mnie zaproszeniem do wciąż nowego zachwytu nad Bożym miłosierdziem, bo Jego zaangażowanie i pragnienie mojego szczęścia przekracza najśmielsze oczekiwania, a jednocześnie jestem Mu wdzięczny za delikatność i niesamowitą pokorę w tworzeniu mi przestrzeni do współpracy z łaską, którą odkrywam – „jeżeli powstrzymasz swą stopę od przekraczania szabatu (…); jeżeli nie wypowiesz swoimi ustami gniewnego słowa; jeżeli swą ufność oprzesz na Panu (…)” (w.13-14). I okazuje się po raz kolejny, że subtelność miłości Bożej uruchamia we mnie na początku tegorocznego postu podekscytowanie możliwością wzięcia codziennego krzyża (który widzę każdego poranka, gdy patrzę w lustro), a równocześnie jest nadzieją opartą na porządnych fundamentach (w końcu obietnice składa sam Bóg), że to właśnie On już przygotował każdą konieczną pomoc, bym mógł sprostać tym pragnieniom i nie stracić sił przed finałem Nocy Paschalnej.

Nie wątpię, że i dla Ciebie przygotował wszystko, czego potrzebujesz na tej drodze – zatem oprzyj swą ufność na Panu… i miej najlepszy Wielki Post w życiu! +