Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata”.

 

Nikt z nas nie jest sprawiedliwy przed Bogiem i nie jest bez grzechu. Jesteśmy usprawiedliwieni i zbawieni za darmo tylko w Jezusie, mocą Jego Krwi przelanej za nas z miłości na krzyżu. Dlatego wciąż na nowo i każdego dnia to Słowo wzywa nas do nawrócenia, do przemiany nie mojego brata, ale siebie samego, do zerwania z grzechem i wszystkim, co do niego prowadzi. Łatwo przychodzi oskarżać czy sądzić innych, jednakże zło, które widzimy u innych, jest też i w nas. Dlatego potrzeba pokory, pokory i jeszcze raz pokory, bo ona, matka cnót, prowadzi zawsze do prawdy o sobie i o innych. I pomaga kroczyć właściwą drogą nawrócenia i raczej usprawiedliwiania niż sądzenia. Ona pozwala widzieć rzeczy takimi, jakimi są w świetle Ducha Świętego i kochać bliźniego jak siebie samego.

Duchu Święty, oczyszczaj każdego dnia głębię naszych serce i ucz nas kochać prawdziwie. Oczyść nasze spojrzenie i naucz nas patrzeć na bliźniego tak, jak patrzy Jezus. Amen.