Jezus powiedział: "Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca".

 

Bardzo mocno brzmią słowa: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić…” Jezus nie rezygnuje z tych, z których zrezygnowali już inni. Czy nie przekracza taka postawa naszej ludzkiej „podziałowości”? W innym miejscu Jezus pytał swoich uczniów o pełnienie woli Ojca. Zestawiał ze sobą dwóch synów. Jeden obiecał pójść pracować, ale nie poszedł. Drugi nie chciał pracować, ale opamiętał się i wypełnił polecenie Ojca.

Jakże trudna jest rola wychowawcy, rodzica. I czasem ewangelicznie jest pomyśleć w ten sposób: „Nie ma trudnych dzieci, są dzieci z trudnościami” (J. Korczak). Taka jest dobra nowina o człowieku, że należy dać mu szansę. Do tego, by odkrył prawdę o sobie. Zamiast być sędzią, warto stać się opiekunem. Jezus mówi o pasterzu jako właśnie opiekunie.

Zobaczmy też, że pasterz nie ma wyłącznie jednej owcy, ale opiekuje się stadem. Do tego zmierza rola opiekuna, by czuwał także nad relacjami w grupie. By umiał przyjmować także postawę pośrednika pomiędzy podopiecznymi. Owocem jego pracy jest ukształtowanie kolejnych opiekunów. Pałeczka sztafetowa jest przekazywana.