Jezus powiedział do Nikodema: «Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». Na to rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?». Odpowiadając na to, rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, co widzieliśmy, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne».

 

Tak pytał Jezusa zaskoczony Nikodem. Tak wiele bowiem nie rozumiał z tego, co Jezus do niego cierpliwie mówił, tłumacząc mu prawdę o królestwie Bożym. A my, współcześnie żyjący, dziwimy się niewiedzy Nikodema. Nam się bowiem wydaje, że po dwóch tysiącach lat już wszystko wiemy i rozumiemy. 

Jednego na pewno nie wiemy. Nie wiemy, ile kosztowało Nikodema przełamanie lęku przed Sanhedrynem oraz zwyczajnej dumy nauczyciela Izraela, żeby przyjść do Jezusa i pytać. A to jest klucz do jego przemiany życia i wiary. Pytał. Szukał prawdy i jej zrozumienia, wychodząc poza skostniałe ramy nauki uczonych w Piśmie.

Może ten cierpliwy dialog Jezusa z Nikodemem w środku ciemnej nocy zaważył na późniejszej postawie Nikodema. Był bowiem jednym z nielicznych, którzy stanęli w obronie Jezusa. I to on, razem z Józefem z Arymatei, złożył do grobu ciało Jezusa. Czy to był akt wdzięczności za dyskrecję i poświęcony czas? A może owoc przemiany serca po wyjątkowym spotkaniu z Jezusem?

Obyśmy jak najczęściej, tak jak Nikodem, przychodzili do Jezusa i pytali, a pytając rozbudzali wiarę i zaufanie do Jego życia i nauki.