Mojżesz powiedział do ludu: "Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, zachowywać Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon cudzym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi".

 

Minął aż jeden dzień Wielkiego Postu. Zostało już tylko nieco ponad 40 dni do Wielkanocy. Nie ma czasu. Mojżesz staje i nakazuje nam miłować Pana, Boga naszego. Czy można nakazać miłość? Mojżesz wiedział, że aby żyć i cieszyć się życiem, trzeba słuchać Boga. Tylko posłuszeństwo w miłości przyniesie piękne owoce. My, uczniowie nowego Mojżesza, musimy być zakochani. Już po jednym dniu Postu wiemy, że to jest trudne. Św. Bernard pociesza nas: „Bóg nie kocha nas dlatego, że jesteśmy dobrzy i piękni, ale czyni nas dobrymi i pięknymi dlatego, że nas kocha”.