W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: «Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».

 

Nie lubimy słowa "jedność". Często rozumiemy ją jako identyczność, jednolitość. Słysząc dzisiejszą Ewangelię, może się nam wydawać, że właśnie do takiej jedności wzywa Jezus – że mamy stanowić wspólnotę ludzi tak samo myślących, tak samo mówiących, tak samo się zachowujących… A wszystko, co jest inne, mamy odrzucić, żeby nam tej jedności nie psuło. Takie założenie rozbija się już na początku o tajemnicę Trójcy Świętej. „[…] aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie […]”. Tajemnica tajemnic – Ojciec, Syn i Duch są jednością, a jednocześnie Ojciec nie jest taki sam jak Syn i Duch, Syn nie jest taki sam jak Ojciec i Duch, a Duch jest inny od Ojca i Syna. Jedność mimo odrębności. 

Co w takim razie ma stanowić podstawę naszej jedności? Słowo i miłość – słowo, które buduje wiarę, i miłość, która ją ożywia. Słowo, które głosi chwałę Boga, i miłość, która o tej chwale świadczy. Słowo, które objawia Ojca, i miłość, która godzi się być posłaną. To powinny być fundamenty naszej jedności.