Gdy Jezus zszedł z góry, postępowały za Nim wielkie tłumy. A oto podszedł trędowaty i upadł przed Nim, mówiąc: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Jezus wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł: «Chcę, bądź oczyszczony!». I natychmiast został oczyszczony z trądu. Jezus powiedział do niego: «Uważaj, nie mów o tym nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».

 

„Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Oto prośba, którą kieruje do Jezusa trędowaty. Zapewne musiał bardzo cierpieć, odsunięty przez innych, odrzucony, samotny, co często bardziej boli niż sama choroba. Pozostała mu jedyna nadzieja – upaść przed Jezusem i błagać o litość, o oczyszczenie... I Jezus wysłuchał jego modlitwy i go uzdrowił. I jak mówi słowo: natychmiast został oczyszczony. To uzdrowienie pozwoliło mu powrócić do normalnego życia, do kontaktu z drugim człowiekiem, do radości, ale nade wszystko do spotkania i komunii z Bogiem.

Dziś często dotknięci jesteśmy trądem naszych grzechów, błędów czy też innymi chorobami, z powodu których bardzo cierpimy. Jedni mniej, drudzy więcej, aczkolwiek każdy w jakiś sposób doświadcza cierpienia. Tylko Jezus ma moc nas oczyścić, wyzwolić, przynieść ukojenie i pokój. Wołajmy do Niego, On na pewno nas wysłucha. On zawsze wysłuchuje i tylko czeka, aby wypowiedzieć te słowa, „Chcę, bądź oczyszczony”. Bo tak jak się stało z trędowatym, tak też dzieje się z każdym z nas. Kiedy przystępujemy do sakramentu pokuty w szczerości serca, kiedy wylewamy przed Nim swój żal i ból, On, Jezus, obecny w każdym kapłanie nas uwalnia. Każde wypowiedziane przez kapłana rozgrzeszenie sprawia, że „natychmiast zostaję oczyszczony” i choć gołym okiem tego nie widać, to doświadczenie pokoju jest tego owocem. Jezus jest Panem i tylko w Nim jest nasze zbawienie, w Jego ranach nasze uzdrowienie, w Jego duchu nasza wolność!