Jezus powiedział do swoich uczniów: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”.

 

Często słyszymy, że z miłości człowiek jest w stanie zrobić wszystko... – i to, co zbuduje drugiego, ale też i to niestety, co może go zrujnować. Dzieje się tak, gdy mówimy o miłości ludzkiej, która mimo najlepszych chęci jest krucha, bo obarczona rysą grzechu.

W minionym tygodniu słyszeliśmy, jak Jezus prosi, byśmy trwali w Jego miłości i taką miłością kochali jedni drugich.

O taką Jezusową miłość trzeba nam prosić Parakleta, byśmy trwali w Chrystusowych przykazaniach i zobaczyli, że to w nich i przez nie objawia się nam Ojciec, który nas wyzwala do wolności Jego dzieci.