Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: "Czy coś widzisz?" A gdy ten przejrzał, powiedział: "Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa". Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: "Tylko do wsi nie wstępuj!"

 

Jak patrzę na moje małżeństwo, to widzę, że Jezus wciąż bierze mnie za rękę i chce być ze mną na osobności. Odciąga mnie od szukania w moim mężu akceptacji, miłości, wdzięczności, a kieruje wzrok na Siebie. Jezus, poprzez bycie z Nim sam na sam w modlitwie, Adoracji, pomału przemienia mój wzrok, ściąga bielmo z oczu, bym widziała coraz bardziej Jego oczyma, siebie, mojego męża, nasze powołanie. Pokazuje mi, że On kocha mojego męża i pragnie przeze mnie tę miłość mu pokazywać. A to już zobowiązanie poważne.