Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć".

 

Jezus jest prawdziwym pokarmem, a Jego obecność prawdziwą radością, dającą życie. Jezus, Oblubieniec ludzkiej duszy jest jej wypełnieniem. Natomiast brak Jezusa, Jego czasem „pozorne” odejście, napawa smutkiem tych, którzy Go kochają i Go szukają. Rodzi się wówczas w sercu ten prawdziwy głód, głód Boga żywego, głód, który prowadzi nas do postu, który staje się postem.

Każdy prawdziwy post jest czasem przygotowania na spotkanie, czasem wyrzeczenia się wszystkiego, co od Jezusa nas oddala, czasem oczyszczenia serca i „wydzierania z korzeniem” niszczącego nas grzechu poprzez sakrament pokuty. Jednym słowem jest czasem zanurzenia się i obmycia w oceanie Bożego miłosierdzia. Można pościć dla prawa, czy dla „zasady”, jednakże każdy post powinien wydać dobre owoce, powinien coś zmienić w naszym życiu, powinien nas przybliżyć do Boga, przynieść owoc w postaci nawrócenia, zawsze coraz głębszego, bardziej prawdziwego. 

Pozwólmy się przemienić mocą łaski, mocą Bożego Ducha, aby każdy nasz post jak i każdy dzień Wielkiego Postu był dla nas czasem spotkania i zanurzenia się w ramionach umiłowanego, miłosiernego Ojca, aby był czasem powstania z upadku i powrotu na gody weselne w dniu Zmartwychwstania.