Jezus przemówił tymi słowami: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

 

Słuchając dzisiejszych słów Jezusa, można odnieść wrażenie, że Jezus gromadził wokół siebie jedynie ludzi słabych, nieudaczników, zmęczonych życiem, frustratów itp. Przy Nim nie ma miejsca dla prawdziwych twardzieli, ludzi o stalowych nerwach, dla których nie ma rzeczy niemożliwych do osiągnięcia, ludzi sukcesu.

Czyżby?

Obecnie wzrastamy w przekonaniu o wszechpotędze człowieka, odkrywamy coraz większe możliwości ludzkiego intelektu, psychiki, panowania na naszym światem i nad samymi sobą. Współczesny ideał mężczyzny i kobiety opiera się na przekonaniu o ich samowystarczalności. Już nawet o płci można zadecydować samemu.

Jednak w pewnym momencie człowiek dochodzi do granicy (chociaż sam niekiedy boi się do tego przyznać), gdzie kończy się jego moc, gdzie traci kontrolę nad rzeczywistością, a najczęściej dotyka to wnętrza sumienia i serca. Tam okazuje się bezsilny – pragnie być szczęśliwy, lecz nigdy tego szczęścia nie potrafi sobie sam zapewnić. Bo brakuje mu oparcia się na Tym, dla którego wszystko jest możliwe – na Jezusie.

Zadanie na dziś: spotkaj się dziś z Jezusem i wskaż Mu miejsca, w których okazujesz się bezsilny. Poddaj się Jego porządkowi: prawu miłości.