Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

 

Wiele razy Jezus objawiał swą boską moc w Kafarnaum, lecz pierwszy raz uczynił to właśnie wówczas, gdy ku wielkiemu zaskoczeniu zwłaszcza tych, którzy dotychczas posiadali wyłączność do przekazywania Bożych praw, uwolnił w synagodze człowieka.

Czytając tę perykopę niezmiennie jednak zwracam uwagę na postawę złego ducha. On doskonale wiedział, z jaką potęgą zadziera. „Przyparty do muru” zdradził swoje prawdziwe intencje ustami biednego umęczonego człowieka. Stwierdzenie: „przyszedłeś nas zgubić” nie dotyczy jedynie jego i opętanego, lecz całej wspólnoty, w której się znalazł. Tam bowiem łatwiej mu było działać – w świecie najeżonym prawami i przepisami, wśród ludzi nierozumiejących w pełni słów proroctw.

Zły i dziś doskonale zna Najwyższego i drży przed bezpośrednim kontaktem z Nim, mimo iż – jak wiemy od egzorcystów – buńczucznie nazywa Go Nazarejczykiem. A mimo to pod pretekstem burzenia spokoju i zwyczajów nieustannie i dziś wykorzystuje Kościół święty do walki z Chrystusem. Niewiarygodne. A jednak.

Pomódlmy się dziś za wszystkich wykorzystanych jako narzędzie i zmanipulowanych – zarówno konsekrowanych, jak i świeckich – by Pan – jedyna prawda i dobro, uwolnił ich od cierpień, a ludowi oszczędził zgorszenia.