Jezus w ogniu kłótni

Piątek, 3 Niedziela Wielkanocna, rok I, J 6,52-59

Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

 

Dziwna jest dzisiejsza nauka Chrystusa. Nie chodzi o treść, ale o formę. W tak krótkim tekście niemal każda informacja jest powtórzona kilkakrotnie. O tym, że Ciało Jezusa jest pokarmem, słyszymy kilka razy, o tym, że Ciało i Krew Zbawcy daje prawdziwe życie – słyszymy kilka razy. Ciągle w uszach brzmią słówka: życie, Ciało, Krew, spożywać...

Z czego wynika ta forma? Ewangelista zaznaczył to na wstępie: „Żydzi sprzeczali się”. Jezus wszedł w kłótnię, dialog bardzo emocjonalny, naznaczony podniesionym głosem, przekrzykiwaniem się. Zwykle w takich okolicznościach posługujemy się krótkimi, ostrymi wyrażeniami, często powtarzanymi. Być może tu jest klucz do zrozumienia tego stylu, nieco męczącego, kiedy podejmujemy lekturę w warunkach ciszy i spokoju.

Podczas kłótni nie ma czasu na długie wywody, ubarwione wyszukanymi słówkami czy figurami. Trzeba mówić szybko i celnie, trzeba wybierać słowa najważniejsze, argumenty najmocniejsze i powtarzać je. Kłótnia – choć nie jest to najlepszy sposób komunikacji werbalnej – pokazuje, co jest dla rozmówców najbardziej istotne. Jezus po mistrzowsku wykorzystał kłótnię, żeby pokazać, że najważniejszy jest pokarm, którym jest On sam – żywy i dający życie.

 

Przeczytaj również >>Zobaczył i nie uwierzył<< - Eweliny Gładysz.