Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy "Bóg z nami". Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

 

Józef jest człowiekiem zasłuchanym w Boże podpowiedzi. Miał to doświadczenie spotkania z posłańcem Pana. Jednakże, gdy spojrzymy na historię drogi życia Abrahama, Mojżesza czy wielu innym osób, to dostrzeżemy niepokojący dialog, lub nawet wprost reakcje śmiechem na usłyszane przesłanie. Józef, podobnie jak Maryja, przyjmując wskazane przez Boga zadanie, nie mówi: ja się do tego nie nadaję, weź kogoś innego itd. On po chwili zwątpienia, wynikającego z postawy pełnego miłosierdzia wobec Maryi, w pełni przyjmuje rolę towarzysza i opiekuna.

Jak dobrze jest nam mieć trwałą postawę zasłuchania, czy też wprost zamieszkiwania w Słowie Pana. Obraz stajenki z tym dachem, chroniącym Słowo, które stało się ciałem, jest dobrą podpowiedzią. Uczynić Biblię swoim domem. Pozwolić, aby Pan realizował w naszej historii życia swój plan. Ile razy w ciągu dnia, miesiąca czy roku Bóg po imieniu powiedział mi: nie bój się? Ile razy usłyszałem i zaufałem? I jakie owoce tej wspólnej drogi dostrzegam?

Pomagałem kiedyś komuś przygotować się do spowiedzi. Osoba była pełna lęku i strachu. Ona trzymała kartkę, a ja Biblię. A Duch Święty poprzez konkretne fragmenty słowa pokazywał jej życie. Im bardziej kartka była zapisana, tym bardziej ona była spokojna. Słowo, dotykając serce, łagodzi napięcia i przynosi Boży pokój. Tak przygotowana przeżyła piękną spowiedź.