Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.

 

Jedno zdanie z Pisma Świętego, trafna wypowiedź, czy celna riposta, może dać wiele do myślenia, a czasami uratować kogoś przed dalszym błądzeniem. Może być jak kamień, który burzy w nas koszmarny gmach, w którym jakoś się zadomowiliśmy.

Kamień ze snu Nabuchodonozora (Dn 2,31-45) burzy potężny posąg, który od głowy do stóp jest zlepkiem królestw, symbolem budowania trwałego szczęścia na tym świecie. Kamień ten obraca w plewy, jaśniejący i zarazem straszny ludzki sen o potęgach.

Jako ludzi i słuchaczy Jezusa może pociągać nas piękno kamieni, ludzkich budowli i wizji chwały czy szczęścia na tym świecie. Jezus zwraca uwagę na to, że kamienie świątyni jerozolimskiej staną się ruiną. Chrystus nie idzie jednak za propozycją słuchaczy, pytających od razu o czas i znaki zburzenia świątyni. Nie wzmaga napięcia, nie straszy, ale właśnie przed takim – pełnym sensacji, trwogi i lęku – podejściem do historii ostrzega.

Według Jezusa, wojny, przewroty, straszne zjawiska czy kataklizmy w przyrodzie to rzeczywistości, które towarzyszą ludzkości cały czas i będą towarzyszyć ludzkości do końca czasu. Jezus mówi: „nie trwóżcie się…” (Łk 21,9).

Mesjasz jest jeden, a od wszystkich królestw ziemskich, uwikłanych bardziej lub mniej w przemoc, od snów o potędze, ważniejsze jest królestwo Boże, budowanie królestwa Bożego. Symbolem Mesjasza i Jego królestwa jest kamień ze snu Nabuchodonozora (Dn 2,31-45), który najpierw burzy posąg, a następnie staje się najważniejszą górą na tym świecie.

W Psalmie 118 czytamy, że „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym. Stało się to przez Pana: cudem jest w oczach naszych” (ww.22-23). Św. Piotr potwierdza, że chodzi o Jezusa, pominiętego odrzuconego, ukrzyżowanego, ale i zmartwychwstałego, na którym nie tylko można, ale i trzeba budować dom wiecznotrwały, to znaczy: tylko dzięki niemu można być zbawionym, trwale i na wieki szczęśliwym (Dz 4,11nn).

Jezus jest kamieniem fundamentu budowli - świątyni Ducha Świętego w naszym ciele. Jest również fundamentem Kościoła, wspólnoty ochrzczonych i żyjących Ewangelią. Budujemy Świątynię Ducha i Kościół, idąc poprzez bardziej czy mniej burzliwą historię tego świata. Świątynia Ducha Świętego – ponieważ jest stawiana w Imię i Mocą Jezusa – staje się nieporuszona żadnym „strasznym zjawiskiem” (Łk 21, 11). Wszystko inne może być poruszone i zwalone (kamienie bazyliki św. Franciszka w Asyżu czy mury św. Piotra na Watykanie), ale nie człowiek Boży, budowany na Jezusie Chrystusie. Jezus – żywy kamień ze snu – jest realną Osobą, która kruszy każdego bożka w nas, kamień, który błyszczy pośród wielkich ruin i strasznych zjawisk historii nie poprzez widzialne budowle, ale poprzez żyjących i miłujących chrześcijan. „Szczęśliwi, których moc jest w Tobie” (Ps 84,6).