Bracia: Melchizedek, król Szalemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama, wracającego po rozgromieniu królów, i udzielił mu błogosławieństwa. Jemu Abraham także wydzielił dziesięcinę z całego łupu. Imię jego najpierw oznacza króla sprawiedliwości, a następnie także króla Szalemu, to jest króla pokoju. Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma ani początku swych dni, ani też końca życia, upodobniony zaś do Syna Bożego, pozostaje kapłanem na zawsze. Jest to jeszcze bardziej oczywiste, skoro na podobieństwo Melchizedeka jest ustanowiony inny kapłan, który stał się takim nie według cielesnego przepisu Prawa, ale według mocy niezniszczalnego życia. Dane Mu jest bowiem takie świadectwo: "Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka".

 

Dzisiejsze czytanie kojarzy mi się z chrztem. Dlaczego? – ponieważ, kiedy w czasie chrztu każdy z nas został namaszczony olejem Krzyżma Świętego, zostały nad nami wypowiedziane słowa: „On sam [Bóg] namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony do ludu Bożego wytrwał w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne”.

Każdy z nas ma być kapłanem, prorokiem i królem. Kapłanem, bo mamy uświęcać naszych najbliższych. Prorokiem, bo mamy być świadkami Boga. Królem, bo jesteśmy dziedzicami życia wiecznego. Wszystko na wzór Chrystusa.