Jezus powiedział do swoich apostołów: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy”.

 

Każdy chrześcijanin idący wiernie za swoim Mistrzem doświadczy w życiu tej godziny, kiedy zostanie wezwany, aby dać świadectwo wiary, może nawet aż za cenę życia. Tu myśli uciekają do naszych braci na Bliskim Wschodzie, w Afryce czy w innych nam nieznanych miejscach, którzy dniem i nocą są świadomi, że jutro może im przyjdzie umrzeć za wiarę. Myśli uciekają do tych wszystkich współczesnych nam męczenników, których przelana krew porusza dogłębnie serca i wzywa do nawrócenia, do umocnienia wiary, do składania świadectwa. Także w naszym kraju i w całej Europie doświadczamy coraz większych ataków na Kościół, a tym samym na chrześcijan, którzy go tworzą. Ta przelana krew i cierpienie doświadczane z powodu prześladowań uświadamiają nam, czym jest tak naprawdę chrześcijaństwo i co w życiu jest najważniejsze i najcenniejsze.

Cała siła chrześcijanina jest w Jezusie i Jego krzyżu. Jezus zapewnia, że Duch Święty w szczególny sposób towarzyszy prześladowanym i sam przemawia poprzez ich usta w godzinie próby. Dlatego tak bardzo potrzeba ufności i zawierzenia. Jezus, posyłając swoich uczniów jak owce między wilki, pragnie, aby posiadali cechy owcy: łagodność, cichość, pokorę, nieskazitelność, ale jednocześnie roztropność. Bo przecież On sam, Baranek Boży, cichy i milczący, jak owca niema, gdy ją strzygą, poddał się całkowicie woli Ojca i przyjął na siebie uderzające ciosy prześladowania aż do śmierci krzyżowej.

Dlatego utkwijmy nasze spojrzenie i serce w krzyżu Chrystusa, przyobleczmy płaszcz Jego Przenajświętszej Krwi, aby przejść zwycięsko wszystkie próby życia, zwłaszcza te, kiedy trzeba stanąć twarzą w twarz w obronie wiary. Któż jak Bóg! W Nim jest nasza siła i nasze zwycięstwo. I jeśli dopuszcza On prześladowanie w naszym życiu, to i udziela potrzebnych łask. Przygotowuje i umacnia serce do walki już dużo wcześniej, aby ten, kto Mu zawierzył, w Nim odniósł pełne zwycięstwo. Święty Piotr zapewniał Jezusa, że pójdzie za Nim wszędzie, nawet na śmierć. Jednak w godzinie próby zaparł się Go trzykrotnie, zaparł się, bo liczył na własne siły, na siebie samego. Dopiero w tym tak bolesnym doświadczeniu i upokorzeniu zobaczył, że ludzki lęk i słabość są silniejsze i że człowiek sam z siebie nic nie może.

Pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu we wszystkich doświadczeniach życia, tych małych i tych wielkich, a zwłaszcza w godzinie próby wiary – oto zadanie dla każdego z nas. I w tym najlepiej umie nam pomóc Maryja. W Jej Niepokalanym Sercu potrzeba nam szukać schronienia, a jednocześnie męstwa i wytrwałości, bo Ona, stojąc wiernie u stóp krzyża, trwała w wierze i nadziei zmartwychwstania swojego Syna.

Oby każda owieczka, którą Jezus dziś posyła pomiędzy wilki tego świata, całą swą ufność złożyła w Maryi, bo tam, gdzie jest Maryja, tam jest Duch Święty, a tam, gdzie jest Duch Święty, tam też jest zwycięstwo życia nas śmiercią, zwycięstwo dobra nad złem, zwycięstwo miłości nad nienawiścią, zwycięstwo światłości nad ciemnością.