Nie chcę pisać frazesów, ale Bóg przyjął dla siebie i swoich bliskich taki sposób życia – pozostawił całkowicie wolną rękę wszystkim wokoło i wszedł pomiędzy ludzi. Wiedział, jaki spotka Go los, bo przecież zapowiadał to ze szczegółami w proroctwach.


Przypomniało mi się wskrzeszenie młodzieńca z Nain. Kiedy Jezus wchodził do wsi i zobaczył wychodzący orszak pogrzebowy, zobaczył matkę w żałobie i tak mu serce zadrżało, tak się nad nią ulitował, że podszedł i oddał jej syna. Mógł to zrobić, bo szedł umrzeć zamiast niego, zamiast Ciebie i zamiast mnie. Teraz Jezus umierał i jestem przekonany, że kiedy ujrzał matkę, poczuł cały jej ból.

Janie, dziękuję ci za to, że byłeś tak blisko Jezusa sercem, że pozwoliło ci to nie zważać na strach. Tak bardzo teraz Mu pomogłeś. Chociaż ty spośród Jego wybranych uczniów byłeś tam i kochałeś Jezusa czynem.

Niewiasto, oto syn Twój. Oto Matka twoja. To jest prawdziwa historia bliskich Jezusa.