Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?». Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?». Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

 

Zapewne często w naszym życiu nasuwa się to pytanie: kim tak naprawdę dla mnie jest Jezus, jaki On jest, czy naprawdę Go znam, czy Go spotkałem, spotkałam na mojej drodze?...

To na modlitwie, kiedy byli na osobności, Jezus postawił pytanie swoim uczniom: „Za kogo uważają Mnie tłumy?” i następnie: „A wy za kogo Mnie uważacie?”.

Tak, Jezus zaprasza nas na modlitwę, na ten czas spotkania Boga z człowiekiem. Bo właśnie na modlitwie, osobistej modlitwie na osobności, sam na sam z Jezusem mogę słyszeć Jego głos, Jego Słowo, stawiane mi pytania. Mogę odkrywać głębię Jego miłości. To na modlitwie też mogę poznać siebie i to, co kryje się w moim sercu, to, za kogo tak naprawdę uważam Jezusa. To na modlitwie mogę poznać prawdę o sobie i zrozumieć, za jaką cenę jestem zbawiony. I dać odpowiedź...

Ale mogę też prosić: Jezu, kim Ty jesteś tak naprawdę? Proszę, daj mi się poznać. Objaw mi tajemnice Twojej boskiej osoby. Jezu, Ty wiesz, że sam z siebie nie jestem w stanie Ciebie ogarnąć, pojąć, a nawet wypowiedzieć Twojego Imienia, jeśli Duch Święty nie uczyni tego we mnie. Jezu, kim Ty jesteś? Ukaż mi swoją twarz, daj mi odkryć Twoje Serce, daj mi doświadczyć Twojej miłości i zatopić się w niej. Jezu, bez Ciebie nie umiem żyć. Przyjdź, Panie Jezu... Przyjdź do mojego życia...

Kiedy uznaję Jezusa za Mesjasza, kiedy uznaję Go za mego Pana i Zbawiciela, oddaję Bogu najwyższą chwałę, bo On za cenę swojej krwi, swego życia, które oddał za mnie na krzyżu, wykupił mnie z moich grzechów, wybawił mnie od śmierci wiecznej. To ja poprzez mój grzech zasłużyłem na krzyż, ale Jezus wziął go za mnie, aby mnie uczynić wolnym. Jak sam mówi poprzez to Słowo, „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć (...), będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Uwielbiajmy Jezusa, Baranka Bożego, który zgładził nasz grzech, który przywrócił nas do życia, uwielbiajmy Go ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, żyjąc każdego dnia nadzieją zmartwychwstania. Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.