Amalekici przybyli, aby walczyć z Izraelitami w Refidim. Mojżesz powiedział wtedy do Jozuego: «Wybierz sobie mężów i wyrusz z nimi do walki z Amalekitami. Ja jutro stanę na szczycie góry z laską Bożą w ręku». Jozue spełnił polecenie Mojżesza i wyruszył do walki z Amalekitami. Mojżesz, Aaron i Chur wyszli na szczyt góry. Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita. Gdy zdrętwiały Mojżeszowi ręce, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron zaś i Chur podparli jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko. I tak pokonał Jozue Amaleka i jego lud ostrzem miecza.

 

Klerykalizm polega m.in. na tym, że wszystko jest w rękach duchownych: od przybicia pieczątki w kancelarii, przez prowadzenie różańca, po układanie dachówek na świątyni. Ale na początku tak nie było.

Potrzebujemy siebie nawzajem – duchowni i świeccy. Każdy z nas jest we wspólnocie ważny i konieczny, by wygrywać zarówno osobiste duchowe walki, jak i diabelskie kuszenia całego Kościoła.