A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

 

Jest rzeczą naturalną kochać tego, kto nam czyni dobrze. Lecz zaledwie ktoś nam uchybi, natychmiast miłość się ulatnia i jesteśmy gotowi stosować zasadę oko za oko. Ty mnie to uczyniłeś, tak i ja zrobię tobie.

Lecz Ewangelia wymaga od nas czegoś innego: Kochajcie waszych wrogów i módlcie się za prześladowców, abyście stali się synami waszego Ojca, który jest w niebie. Bo Jego słońce wschodzi nad złymi i dobrymi, i deszcz spada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Porównanie ze słońcem bardzo się podobało Psedo - Makariuszowi, który tak je komentuje: słońce nie zmienia się w zależności od tego, gdzie padają jego promienie, ani się nie zaciemnia, gdy osusza bagna. Tak również i chrześcijanin nie powinien zmieniać oblicza według okoliczności. Powinien postępować dobrze z wierzącym i niewierzącym, ze świętymi i grzesznikami.

Tak zwani nieprzyjaciele są kimś bardzo ważnym dla naszego wzrostu duchowego. To właśnie w stosunku do nieprzyjaciół ukazuje się czystość miłości, która nie oczekuje nagrody od świata, lecz od Miłości odwiecznej.