Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

 

Matka jest zawsze najbliżej dziecka. Od pierwszych chwil istnienia. Karmi, wychowuje, towarzyszy w dorosłym życiu. Cieszy się sukcesami i smuci problemami. Taka jest mama. Wzorem dla każdej z matek powinna stać się Maryja. Ona jest z Jezusem cały czas. Czasem jest to wyraźna obecność i ingerencja, jak to miało miejsce w Kanie Galilejskiej. A czasem jest to ciche i smutne trwanie przy ukrzyżowanym Dziecku. 

Maryja jest z Jezusem do końca. Usłyszała Jego ostatnie słowa: „Dokonało się!”. Usłyszała wcześniej prośbę Syna: „Niewiasto, oto syn Twój”. Maryja przyjęła każdego człowieka jak swoje własne dziecko. Ona trwa w nadziei, że wszystkie te wydarzenia mają zbawczy sens. Począwszy od niezwykłego zwiastowania, aż po moment zesłania Ducha Świętego. Co stało się później z Maryją? Dokładnych Jej losów nie znamy. Wiemy z całą pewnością, że za wierność słowu Boga, za życie zgodne z powołaniem została z ciałem i duszą wzięta do nieba.

Maryja dzisiaj pragnie być z całym Kościołem i z każdym z nas. Jest ona przy nas, w każdym momencie życia. Oddajmy się Jej w opiekę. Przyjmijmy Ją do naszych rodzin, serc, tak jak to uczynił umiłowany uczeń: „(…) od tej godziny, uczeń wziął Ją do siebie”.