Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: «Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?». Jezus im odpowiedział: «Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?». Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?”. A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka». Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy». On również im odpowiedział: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».

 

Jezus wchodzi do świątyni, aby się modlić i aby nauczać. Według zwyczajów żydowskich Bóg udziela autorytetu każdemu, kto przewodzi wspólnym modlitwom i kto prowadzi nauczanie. Stróże świątyni zastanawiali się zatem, kto Go do tego upoważnił. Zadają Mu podchwytliwe pytania, aby móc Go oskarżyć. Jezus jednak odpowiedział pytaniem. Pytający znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. 

Dzisiaj także próbuje się Boga oskarżać, zarzucać Mu brak miłości. A On ciągle powtarza: kocham Cię!