Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

 

No to doczekaliśmy. Kolejny już Adwent w naszym życiu. Kolejny czas oczekiwania. Ktoś zapyta: po co tyle tych Adwentów? Nie wystarczyłby jeden? Dlatego jest ich tyle, bo człowiekowi jeden Adwent nie wystarczy. Człowiek lubi czasem posiedzieć sobie w ciemności, a niektórzy to już nawet bardziej wolą ciemność niż światło. Zatem Bóg musi kolejny raz nas wyprowadzić z tych ciemności do swojego światła i przygotować nas na zbliżające się święta narodzenia Światłości Prawdziwej. W tym świetle rozpraszającym ciemności grzechu przyjdzie Chrystus jako "z wysoka wschodzące Słońce, aby oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju".

Chrystus wzywa nas do czuwania, aby nie zastał nas śpiących, gdy przyjdzie. Adwent jest krótki i bardzo łatwo go przespać albo przesiedzieć w ciemności. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.

Na półwyspie Jeziora Como w północnych Włoszech, w środku cypla, króluje nad otoczeniem piękny, samotny dom. Mieszka w nim tylko stary ogrodnik. Kiedyś przyszedł do niego dziennikarz, aby zadać mu kilka pytań.
– Jak długo pan tu mieszka? – zapytał dziennikarz.
– 24 lata – odpowiedział ogrodnik.
– Ile razy w ciągu tego czasu odwiedził pana właściciel tej posiadłości?
– Cztery.
– A ostatnio?
– 12 lat temu... Bardzo rzadko trafia się tu jakiś gość – odparł ogrodnik. Dziennikarz popatrzył wokoło i powiedział:
– Ogród i otoczenie są jednak tak zadbane i pięknie utrzymane, jakby właściciel miał jutro przyjechać. Ogrodnik odpowiedział:
– Jakby dziś miał przyjechać…, dziś!

Będziemy śpiewać w Adwencie: Czekam na Ciebie, Dobry Boże… Czekam na Ciebie, Jezu mój mały… Ale czy tak naprawdę to my czekamy na Jezusa, czy też On czeka na nas, może nawet nie cały Adwent, ale całe nasze życie…?

Znajdź nas, Panie Jezu, już w tym Adwencie, w tych naszych ciemnościach, wprowadź do światła.

W Tobie jest światło, każdy mrok rozjaśni.