Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów».

 

Być może nie trzeba się dziwić bliskim Jezusa, którzy słysząc krążące o Nim opinie, wybrali się, aby Go powstrzymać. Nie wiem, co nimi kierowało: troska o Jezusa czy może lęk o reputację rodziny, obawa przed ośmieszeniem, a może wstyd... – jestem w stanie zrozumieć, że chcieli Go „ukryć” przed światem...

Bardziej intryguje mnie pytanie, co tak naprawdę sprawiło, że zaczęto o Jezusie myśleć: odszedł od zmysłów... Jego słowa czy Jego gesty? Styl ubierania się czy sposób, w jakim rozmawiał z ludźmi? To, jak mówił im o Ojcu, czy też fakt, że otaczały Go żądne sensacji tłumy? To, że jadał z celnikami i grzesznikami, czy może fakt, że czasem nie miał czasu na posiłek – tak wielu do Niego przychodziło...?

Chciałbym głosić Ewangelię tak prawdziwie, tak autentycznie, tak głęboko – by i o mnie mówili: kompletnie oszalał... odszedł od zmysłów.