Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić». Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was znosić? Przyprowadźcie Mi go tutaj!». Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie podeszli do Jezusa na osobności i zapytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?». On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!”, a przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwego».

 

Komu zabrakło wiary?

Dziecku? O wiarę chłopca nikt nie pytał – być może był jeszcze zbyt mały, by uwierzyć...

Ojcu? Przecież on pełen wiary prosił Jezusa o zdrowie dla syna, którego nie mogli uleczyć uczniowie. Może zabrakło mu wiary, że pod nieobecność Jezusa uczniowie mogą dokonać podobnego znaku...

Tłumowi, który głodny znaków przypatrywał się z boku całej scenie? Patrzyli bezmyślnie, doświadczając na przemian rozczarowania (bo nie ujrzeli cudu) i złośliwej satysfakcji (bo nic tak nie cieszy jak niepowodzenie innych). Może zapomnieli, że królestwo, za którym tęsknili i którego czasem tak nieświadomie pragnęli, „nie staje się” poprzez bezmyślne patrzenie...

Uczniom? Przecież Jezus wyposażył ich w moc uzdrawiania i władzę nad złymi duchami (por. Mt 10,1.8). Może tak „uwierzyli” w swoje wybranie, że zapomnieli, że potrzeba współpracy z łaską...

Mnie? A przecież Jezus obiecał, że wystarczy wiara wielkości ziarnka gorczycy, by przesunąć góry... Tymczasem one wciąż piętrzą się w moim życiu. Czy Jezus kłamał? Czy Jego słowa były tylko przenośnią? A może...?