Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".

 

Nieroztropność, powierzchowność, "byle by było"... A może również mizernie zaangażowane serca, pomimo podobnych oznak zewnętrznych tych nieszczęsnych pięciu panien... Jest jeszcze jedna płaszczyzna, która daje się wybrzmiewać przy medytacji tego fragmentu Ewangelii, otóż: być może te pięć nieroztropnych panien kopiowało tylko zachowania tych roztropnych, których serca pałały miłością do oblubieńca. Jakże często dziś nasze zakompleksione samopoczucie próbuje dopasowywać się do otaczającej nas rzeczywistości. Jakże często dzisiaj, kiedy szatan do naszych poranionych serc wlewa pychę, dochodzi do sytuacji, kiedy porównując się do innych, pragniemy być lepszymi. Kopiowanie bywa niebezpieczne, gdyż oryginał zawsze pozostaje rozpoznawalny.

Pan nasz, Jezus z Nazaretu z zegarmistrzowską precyzją jest w stanie zajrzeć w najgłębsze zakamarki naszych serc. Jezus nasz Brat i Zbawca pragnie wypełnić nasze serca po brzegi swoją obecnością, pragnie nie pozostawiać miejsca dla czegokolwiek, co nie pochodzi od Niego, pragnie miłować przez nas wszystkich ludzi, gdyż tylko w ten sposób możliwa jest przemiana świata. Czy chcesz wyjść na spotkanie? Nie dlatego, że inni idą, nie dlatego, że taka tradycja, że tak wypada... Lecz dlatego, że serce woła z miłości i tęsknoty za Oblubieńcem, który już zbliża się w Twoją stronę. Jeśli tak, to przygotuj się na pokój, radość i zabierz mnóstwo oliwy, abyś nie stracił z pola widzenia być może wąziutkiej ścieżki na wskroś przenikającej labirynt twojego serca, która precyzyjnie prowadzi do Niego – Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Zaśpiewasz ze mną Siostro/Bracie?

1.
Oblubieniec czeka już pierzmy szaty, blisko dzień wesela. 
Zaproszonych gości tłum stanie u bram, które Pan otwiera.

Ref.:
Jezus Oblubieńcem naszym jest,
a Kościół Świętą Panną, którą umiłował

Jezus Oblubieńcem naszym jest
a Kościół Świętą Panną, którą zdobył swoją Krwią. 

2.
Tylko Oblubieniec wie, kto naprawdę jest w Nim zakochany. 
W dniu wesela znajdzie ich, wniesie przez próg, przez żywota bramy.