Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król żydowski». Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju».

 

Lud stał i patrzył – zapisał Ewangelista. I była to, jak się okazuje, najpobożniejsza wtedy forma uczestnictwa w agonii Króla. Obok pijani żołnierze dzielili skromne szaty Króla. Z dala bluźnili swojemu Królowi ci, którzy z urzę­du i posiadanej wiedzy powinni klęknąć i błagać Boga o zmiłowa­nie za czyn, którego się dopuścili. Piłat tłumaczył swojej żonie, że poli­tyka, okoliczności i nic nie da się zrobić. Kajfasz i Annasz sycili się pozorami zwycięstwa. Jedynie zawodzące kobiety i stojący pod krzyżem Jan i Maryja dawali świadectwo o narodzeniu się nowego Króla. W tej mozaice różnorakich postaw niewielu dostrzegło pierwszą w historii świata kanonizację. Ten łotr wiszący z prawej strony cicho dawał wyraz swej wierze w Chrystusowe królestwo. Kiedy przyroda zaczęła oddawać hołd swojemu Królowi, setnik głośno wykrzykiwał prawdę o Bożym synos­twie skazańca. Potem była już tylko cisza i paniczna ucieczka zalęknio­nych, gdy Król, umierając, poruszył niebem i ziemią.

Łotr widzi z bardzo bliska krzyż Jezusa i rozpoznaje go jako tron, a do tego tronu przybitego Króla. Słowa, które wypowiada łotr, to przecież słowa kierowane do Króla: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Nareszcie wśród urągań tłumu Jezus został rozpoznany.

Kończy się rok liturgiczny. To zachęca też do pewnej refleksji. Można być blisko Jezusa, ale też można Go nie rozpoznać. Warto dzisiaj zastanowić się nad słowami św. Franciszka Salezego: Życie to czas, w którym szukamy Boga. Śmierć to czas, w którym Boga znajdujemy, a wieczność to czas, w którym Boga już na zawsze posiadamy.