Jezus powiedział do swoich apostołów: «Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie w drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was. A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu».

 

Chrystus poleca swoim uczniom głoszenie królestwa niebieskiego. Ma ono swoją charakterystykę, można powiedzieć – swoją mentalność. Może rzadko się jej przyglądamy, ją medytujemy. Spróbujmy to więc uczynić.

Przede wszystkim królestwo niebieskie jest blisko człowieka. W innym miejscu Jezus mówi, że ono się do nas przybliżyło. Oznacza to, że wcześniej było daleko, a teraz przyszedł wreszcie moment, że stało się ono „na wyciągnięcie ręki”. Chodzi tu nie tyle o bliskość czasową, ile przestrzenną. Jak to możliwe, że coś, co było dla człowieka nieosiągalne, niemożliwe do zdobycia, stało się nagle bliskie? Królestwo Boga przybliżyło się do nas nie w jakiejś zewnętrznej rzeczywistości, w jakichś regułach i prawach, które nagle zostały wprowadzone na ziemi. Ono przyszło do nas w Osobie Jezusa Chrystusa, a zatem w tym wszystkim, czym ta Osoba była, co dla nas uczyniła, jak wśród nas żyła. Stało się nam bliskie do tego stopnia, że zjednoczyło się z nami w naszej ludzkiej naturze, którą Chrystus przyjął jako Bóg i w której zamieszkał, bo „Słowo stało się Ciałem”. Przepaść dzieląca nas od Boga w Chrystusie została zniwelowana, pochłonięta.

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus poucza swoich uczniów, że to królestwo rządzi się swoimi prawami. W nim niczego się nie bierze, ale się otrzymuje – i to darmo! W nim niczego nie zatrzymuje się dla siebie, ale się rozdaje. W nim niczego się nie przywłaszcza, ale się wszystkim dzieli pomiędzy sobą. W nim niczego się nie traci, ale wszystko zyskuje. W nim niczego się nie narzuca, do niczego nie zmusza, ale obdarza wolnością. W nim nikomu niczego się nie zabiera (nawet prochu na nogach), ale się daje, nie oczekując odwzajemnienia. Wszystko w nim się dzieje w wolności i darmowości. A to dlatego, że zostaliśmy obdarowani! – „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.

Jaka szkoda, że tak trudno dociera do nas owa rzeczywistość darmowego obdarowania nas przez Boga! Wciąż wydaje nam się, że musimy coś z siebie dać, coś zrobić, kimś być, aby zasłużyć na Boże dary. A one przychodzą do nas darmo. To jest papierek lakmusowy w rozpoznaniu Bożego daru – jego całkowita darmowość. Jeśli jakieś dary przychodzą do nas inną drogą, na inny sposób, pytajmy się zawsze siebie, czy pochodzą one od Boga.