Jezus powiedział do tłumów: «Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?» Odpowiedzieli Mu: «Tak». A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus w przypowieści kolejny raz odsłania przed nami tajemnice królestwa Bożego. Tym razem porównuje je do sieci zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Jest to obraz końca świata, kiedy to aniołowie (czyli Boży posłańcy) dokonają odłączenia złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich do rozpalonego pieca. Przypowieść ta nawiązuje do poprzedniej, opowiedzianej wcześniej przez Jezusa, przypowieści o chwaście, któremu gospodarz pozwala rosnąć w zbożu aż do czasu żniwa. Dopiero wtedy, podczas żniw, wysłannicy gospodarza dokonają oddzielenia chwastu od pszenicy i przeznaczą go na spalenie.

Obie przywołane przypowieści wydobywają na światło dzienne pewną charakterystyczną cechę królestwa Bożego, a więc samego Boga. Bóg wobec zła i ludzi, którzy je popełniają, nie działa jak człowiek, jak każdy z nas. My chcielibyśmy się rozprawić ze złem natychmiast, w jednej chwili. Widząc je czy doświadczając go, chcielibyśmy je od razu osądzić i zniszczyć, wyplenić z naszego życia. Tymczasem Bóg pozwala mu rosnąć do czasu, aż dojrzeje. Podobnie do swojej sieci zbiera ryby wszelkiego rodzaju, także te, które symbolizują zło i ludzi złych. Podział na złych i sprawiedliwych dokona się na końcu świata, którym dla człowieka jest jego śmierć. To ona bowiem będzie dla każdego z nas ostateczną szansą na dokonanie wyboru, na opowiedzenie się za sprawiedliwością, gdyż w królestwie Bożym, czyli w samym Bogu, nie może być miejsca na niesprawiedliwość.

Co zatem stanie się kryterium owego podziału na złych i sprawiedliwych? Święty Paweł w swoich listach pisze, że jedyną rzeczywistością, jaka przenosi człowieka w wieczność, jest miłość. Zatem czyny miłości czynią nas sprawiedliwymi przed Bogiem – nie tyle dobrymi moralnie, ile sprawiedliwymi, gdyż miłując się wzajemnie, mamy udział w Bogu, który jest miłością. Jeżeli jednak czasem nasze życie jest pozbawione czynów miłości, to mamy w Ewangelii jeszcze jeden przykład pokazujący, jak doświadczyć Bożej sprawiedliwości – to „dobry” łotr. On całe życie czynił źle i wiedział, że nie zasługuje na przebywanie w królestwie Bożym, którego się w swoim życiu wyrzekł. Ale zrozumiał, że oprócz zasługiwania na zbawienie, pozostał mu jeszcze inny, ostatni ratunek: zdać się na osąd Jezusa, na Jego łaskę, którą wysłużył nam On swoją zbawczą śmiercią. I człowiek ten oddaje się w ręce takiej Bożej sprawiedliwości. Wiedząc, że po ludzku zasługuje na potępienie, ufa jedynie Bożemu osądowi. I Jezus obiecuje mu raj jeszcze tego samego dnia.

Sieć królestwa Bożego zagarnia ryby (ludzi) wszelkiego rodzaju. Od nas tylko zależy, czy przebywanie z Bogiem będzie dla nas rajem, bo przyjęliśmy Boga, który jest miłością, czy stanie się palące jak ogień, bo będąc tak blisko Boga miłości, zobaczymy i zrozumiemy, że przeżyliśmy życie i nie nauczyliśmy się kochać.