Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: ”Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: "Pokój temu domowi". Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co Wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: "Przybliżyło się do was królestwo Boże". Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: "Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże". Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: ”Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”. Wtedy rzekł do nich: ”Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.

 

Kiedy patrzymy na współczesną Jerozolimę, widzimy kraj miotany podziałami, wyschniętą ziemię, na której różne opcje polityczne, religijne i społeczne usiłują zdobyć przewagę. Modlitwy o pokój dla tego miasta zdają się wciąż nie wystarczać. Co raz wybuchają konflikty, słyszymy o przemocy, o bólu i cierpieniu. Historia Jerozolimy to głównie opowieść o podziale i rozdarciu. Czy zawsze tak było i czy tak już pozostanie do końca naszych ludzkich dni?

Jerozolima to przepiękny kraj, to miasto święte – przynajmniej tak ziemię tę postrzegają wierzący. Jak mocno dziś brzmią w naszych uszach słowa z pierwszego czytania: „Radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie. Cieszcie się z nią bardzo wy wszyscy, którzyście się nad nią smucili” (Iz 66,10). Radość i smutek przeplatają się, kiedy spoglądamy na dzieje tego świętego miejsca. Czyż Jerozolima to nie miasto, które w czasach swej świetności budziło dumę i zachwyt, ale też smutek, kiedy upadło opustoszałe, zostało ograbione i popadło w ruinę?

Każdy z nas ma coś z tego świętego miasta. Jerozolima to nie tylko przepych Świątyni, warowne mury i przepiękne oliwkowe ogrody. Jej historia to przede wszystkim historia ludzi, to opowieść o Bogu i o niezwykłej relacji pomiędzy Bogiem i człowiekiem.

Kiedy słyszymy proroka Izajasza nawołującego do radości, możemy rozpoznać w tej zachęcie słowo nadziei. Tak wiele razy odbudowywana i pustoszona Jerozolima przypomina nam o naszej ludzkiej kondycji. Możemy rozpoznać w niej siebie. W każdym z nas odbija się wzniosła, dumna, pełna świetności Jerozolima, ale i ta zniszczona, porzucona i upadła.

Z perspektywy wiary, kiedy patrzymy na Jerozolimę, odkrywamy, że każdy z nas jest umiłowaną świątynią Boga. Tak jak Jerozolimę, tak i nas umiłował Najwyższy Stwórca, pierwszy jej budowniczy. Psalmista podpowiada dzisiaj słowa wdzięczności „Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie, opiewajcie chwałę Jego imienia, cześć Mu wspaniałą oddajcie. Powiedzcie Bogu: Jak zadziwiające są Twe dzieła!” (Ps 66, 1-3).

Chwała i świetność Jerozolimy nie leżą w pięknie jej architektury, w wyjątkowości jej mieszkańców, ale są owocem wybrania jej przez Boga. Z tym miastem się złączył, umiłował je i przewidział jako szczególne miejsce objawienia się Jego miłości.

Jak bardzo umiłował Bóg człowieka, podkreśla dzisiaj pismo św. Pawła skierowane do Galatów, w którym pisze: „Bracia: Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6,14). Krzyż jest najpełniejszym wyrazem umiłowania człowieka przez Boga. Krzyż ogniskuje najgłębiej Bożą miłość. W nim rozpoznać możemy orędzie pokoju i przebaczenia. Krzyż staje się nową Jerozolimą – Świątynią, w której śmierć i krew doskonałej ofiary definitywnie odnawiają każdego człowieka.

Krzyż staje się również miejscem przejścia do Ojca. Pierwszy przechodzi Chrystus, potem wiszący obok Niego skazaniec, potem każdy z nas.

Jakże wymownie brzmią słowa Jezusa z Ewangelii, kiedy „sprowadza na ziemię” swoich uczniów zachwyconych cudami i znakami, których byli świadkami i uczestnikami. Uradowani przychodzą i opowiadają o wypędzaniu złych duchów, a Jezus mówi: popatrzcie w niebo, tam zapisane są wasze imiona – z tego się cieszcie. Jakby chciał powiedzieć: nic innego nie jest tak naprawdę ważne. Na nic wypędzanie duchów, uzdrawianie czy inne cuda, jeśli nie będziecie zdolni przekroczyć progu nieba.

Jezus wysyła uczniów nie po to, by czynili znaki i cuda, ale po to, by nieśli Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym, a wszystko inne jest tylko dopełnieniem. Pierwszym słowem zwiastowania jest więc wołanie „Pokój temu domowi” (Łk 10, 5).

Pokój dla Jerozolimy. Pokój każdemu złamanemu sercu. Pokój tobie, Ziemio Święta.