Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» 
Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» 
Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». 
A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» 
Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». 
Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

 

     W różnych dyskusjach poddaje się już od kilku lat temat tożsamości. Cała plejada grup społecznych boryka się z twórczą odpowiedzią na zadane pytanie wobec Jana: Kto Ty jesteś. I choć wydaje się sprawą prostą określenie tożsamości kapłańskiej, małżeńskiej, lekarskiej, urzędniczej….. itd. To jednak przypatrując się bezpośrednio danej osobie, jak i jej czynom, poprzez które się określa, można czasami mieć pewne wątpliwości. 

     Jan bardzo odpowiedzialnie wskazuje na cel, jak i formę działania. On wyraźnie nakreśla swoje posłannictwo. Ta Jego wewnętrzna pewność jest także wobec słuchaczy wyraźnym znakiem przynależności. I choć w zadawanych mu pytaniach jest nutka prowokacji, to jednak Jan opiera się wobec tej ludzkiej negacji jego działań i staje się czytelnym znakiem świadectwa.

    Przed Świętami przywieziono nieprzytomną młodą osobę do szpitala, w którym pracuję. Jej mama powiedziała o swoim dziecku: Ona jest wierząca, ale niepraktykująca. Jednakże mamy prośbę do księdza: gdyby odzyskała przytomność, to proszę z nią porozmawiać. Umarła w Boże Narodzenie, nie odzyskując przytomności. To jeden z wielu podobnych dramatów. Tożsamość religijną określają czyny, a nie deklaracje. Może ta osoba nigdy nie spotkała człowieka autentycznie zakorzenionego w Chrystusie. 

    Kim ty jesteś? To pytanie, które zadają mi ludzie spotykani na co dzień. Czy zatem moja odpowiedź staje się wyrazistym zaproszeniem do prostowania dróg dla Jezusa?         

 

Inne komentarze ks. Piotra