Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?” On wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?” Odrzekł: „Nie jestem”. „Czy ty jesteś prorokiem?” Odparł: „Nie!” Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?” Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

 

W różnych dyskusjach pojawia się już od kilku lat temat tożsamości. Cała plejada grup społecznych boryka się z twórczą odpowiedzią na zadane pytanie wobec Jana: Kto Ty jesteś? I choć wydaje się sprawą prostą określenie tożsamości kapłańskiej, małżeńskiej, lekarskiej, urzędniczej itd., to jednak przypatrując się bezpośrednio danej osobie i czynom, poprzez które siebie określa, można czasami mieć pewne wątpliwości.

Jan bardzo odpowiedzialnie wskazuje zarówno na cel, jak i formę działania. On wyraźnie nakreśla swoje posłannictwo. Także jego wewnętrzna pewność jest dla słuchaczy wyraźnym znakiem przynależności. I choć w zadawanych mu pytaniach jest nutka prowokacji, to jednak Jan opiera się tej ludzkiej negacji jego działań i staje się czytelnym świadectwem.

Przed świętami przywieziono nieprzytomną młodą osobę do szpitala, w którym pracuję. Jej mama powiedziała o swoim dziecku: ona jest wierząca, ale niepraktykująca. Jednakże mamy prośbę do księdza: gdyby odzyskała przytomność, to proszę z nią porozmawiać. Umarła w Boże Narodzenie, nie odzyskując przytomności. To jeden z wielu podobnych dramatów. Tożsamość religijną określają czyny, a nie deklaracje. Może ta osoba nigdy nie spotkała człowieka autentycznie zakorzenionego w Chrystusie.

Kim Ty jesteś? To pytanie, które zadają mi ludzie spotykani na co dzień. Czy zatem moja odpowiedź staje się wyrazistym zaproszeniem do prostowania dróg dla Jezusa?