Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

 

Jezus Chrystus dosyć często w ostatnich tygodniach Swojego życia udaje się do Jerozolimy, a konkretnie do świątyni. Tym zachowaniem wydaje się jakby prowokować Żydów. Ma przecież pełną świadomość, że uczeni w Piśmie, faryzeusze i saduceusze chodzą za Nim, śledzą Go i co chwilę wystawiają na próbę, aby Go oskarżyć i zabić. 

Jezus przychodzi natomiast do świątyni nie tylko po to, aby się modlić, ale żeby nauczać. Zajmuje więc miejsce należne uczonym. Poczuli się zagrożeni. Przecież to oni byli wykształceni w rabinackich szkołach, posiedli określoną wiedzę na temat Tory i jej interpretacji, cieszyli się należną czcią i zajmowali pierwsze miejsca w synagogach. Natomiast Jezus z Nazaretu, syn Józefa i Maryi, nie tylko nie posiadał wystarczającej wiedzy ich zdaniem, ale nadto, interpretując Pismo św., wskazywał na siebie jako na mającego się objawić Mesjasza.

Ich przebiegłość ukazana w dzisiejszej Ewangelii jest niespotykana. Starają się bowiem skonfrontować Prawo Starego Przymierza z nauczaniem Jezusa z Nazaretu. Zauważmy, że jakakolwiek odpowiedź udzielona przez Mistrza, będzie dla Niego samego bardzo niekorzystna. Tym razem odpowiedzią Jezusa jest więc milczenie. Boża inteligencja prowadzi Syna Bożego do gestu pisania, który wydaje się uświadamiać oskarżającym ich nikczemność i bezgraniczne zafałszowanie ich postaw życiowych. Musiały być to twarde słowa i uderzające w konkretne osoby, skoro powoli zaczęli opuszczać świątynię, począwszy od najstarszych, których widocznie to pisanie najbardziej zabolało, bo być może najwięcej mieli chaosu w swoim sercu i sumieniu. Pozostała tylko niewiasta i Jezus, który ją wyspowiadał, rozgrzeszył i zachęcił, aby już więcej nie grzeszyła.

Pamiętajmy, że o wiele łatwiej jest oskarżyć, osądzić drugiego, aniżeli przebaczyć czy szukać jakiegoś usprawiedliwienia. Tych pierwszych jest bardzo wielu, drudzy są nieliczni. A my do której grupy należymy?