I natychmiast został oczyszczony z trądu. A Jezus rzekł do niego: Uważaj, nie mów nikomu, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich.

 

To, co najbardziej uderza w powyższym tekście biblijnym to cud uzdrowienia trędowatego. Jezus dotyka chorego i wypowiadając słowo, uzdrawia go. W Słowniku Teologii Biblijnej pod redakcją Xaviera Leona-Dufoura odnajdujemy temat uzdrowienia trędowatych. „Uzdrowienie trędowatego może się dokonać w sposób naturalny, ale może też być cudem, jak np. w przypadku Naamana, oczyszczonego w wodzie Jordanu (4 Krl 5). Jego uleczenie było znakiem dobroci i proroczej mocy Boga. Kiedy Jezus leczy trędowatych (Mt 8, 1-4), to odnosi zwycięstwo nad plagą w pełnym tego słowa znaczeniu; leczy ludzi, biorąc na siebie samego ich cierpienia (Mt 8, 17). Oczyszczając trędowatych i wprowadzając ich na nowo do społeczności ludzi zdrowych, obala On tym cudownym gestem podział, jaki istnieje pomiędzy tym, co czyste, a tym, co nieczyste. Jeżeli nadto każe oczyszczonym złożyć ofiary przepisane Prawem, to jedynie po to, by były one świadectwem: kapłani stwierdzą wówczas Jego szacunek dla Prawa oraz Jego moc cudotwórczą. W połączeniu z innymi uzdrowieniami oczyszczenia trędowatych świadczą więc o tym, że jest On „Tym, który ma przyjść”. Dlatego właśnie wysyłając Dwunastu na misje, daje im Jezus nakaz i władzę pokazywania za pomocą tego znaku, że przyszło już Królestwo Boże” (tamże, Poznań 1994, s. 989).

Jezus dokonuje tego cudu w dość trudnych okolicznościach, bowiem chorzy z tą dolegliwością byli obwarowani pewnymi ograniczeniami w życiu społecznym. Przede wszystkim odseparowywano ich poza mury miasta, aby uniknąć kontaktu z ludźmi zdrowymi. Musieli też nosić na znak choroby podarte szaty i krzyczeć: „Nieczysty, nieczysty”. Nikomu nie wolno było się zbliżać do trędowatego. Choroba ta najbardziej oddzielała człowieka od człowieka. Do osoby wykluczonej ze społeczeństwa Jezus podchodzi, dotyka ją i uzdrawia. 

Na uwagę zasługuje postawa chorego. Cechuje ją ufność i pokora. Chory, dostrzegając Jezusa, widzi w Nim nie tylko zwykłego nauczyciela, ale kogoś wyjątkowego. Ufa, że spotkanie z Nim może mu pomóc. Jednak nie narzuca Chrystusowi własnego zdania. Widać tu niezwykłą pokorę: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus łamie ówczesne prawo zakazujące dotykania chorego na trąd! Dla Jezusa nie liczy się ludzkie prawo, On kieruje się prawem miłości! Okazanie zainteresowania człowiekiem, współczucie, okazanie miłości wyprzedza wszelkie inne prawa. Prawo miłości nakłania do podjęcia każdego ryzyka. 

Jezus nakazuje człowiekowi milczeć, bowiem prawo miłości nie potrzebuje rozgłosu. Jest pokorne, a cokolwiek sprawia, czyni z głębi swego istnienia. Miłość nie liczy na zapłatę, czy próżny rozgłos. Jedynym zadaniem uzdrowionego człowieka miało być wypełnienie starotestamentalnych przepisów. 
Prawo miłości musi stać się prawem każdego z wierzących w Boga. Bez prawa miłości człowiek nie będzie do końca spełniony w chrześcijańskim życiu. Niestety bardzo często brakuje tej miłości…

Opowiadała mi jakiś czas temu pewna wdowa, której mąż przed rokiem zmarł. Pracował on fizycznie przy różnych budowach dróg i przy autostradach. Często wracał do domu z kanapkami, które mu rano żona przygotowywała. Tłumaczył się, że nigdy nie miał czasu, aby je zjeść. Dzisiaj owa kobieta widząc pracujących na ulicy przy jej domu budowlańcach, wynosi im napoje, kawę, kanapki, a nawet piecze dla nich ciasto. „Może ludzie dziwią się temu, co robię… Mnie to nie obchodzi! Ja wiem, jak ciężko ci panowie pracują. Jak często nie mają czasu, aby coś zjeść czy napić się. Może przez to, co robię, ta praca będzie dla nich lżejsza…”.

Zbudowałem się taką postawą. Jakby tak każdy pomyślał i tym pracującym jakąś kanapkę albo kubek zimnej wody podał tak zwyczajnie, bez jakiegoś rozgłosu czy pochwały, pomógł starszej osobie w pracach domowych, jak piękniej i lepiej zyłoby się wielu osobom.

Prawo miłości nie jest trudne do realizacji i nie wymaga od razu, aby góry przenosić. Może to być kubek zimnej wody, albo zwyczajny uśmiech i dwa serdeczne słowa. 

 

Przeczytaj również >>Jest taki dom. Daleko<< - Eweliny Gładysz.