Wiem, że są rodzice, którzy mogą sobie pozwolić na wakacje tylko we dwoje. Szczególnie rodzice małych dzieci bardzo tego potrzebują. W ferworze walki, jaką jest rodzicielstwo, niestety bliskość, relacje między małżonkami czasem schodzą na drugi plan. Gorzej, jak zabraknie nie tyle czasu, ile chęci, by o tę sferę życia zadbać czy zawalczyć. Zresztą trzeba pokazać dzieciom, że rodzice również potrzebują czasu tylko dla siebie. Nie jest to wcale egoistyczne podejście. Dajemy im znać, że należy szanować swoje potrzeby. Choć z pewnością trzeba do takich wakacji dzieci odpowiednio przygotować, a nie oddać je pod opiekę dziadkom, życząc udanych wakacji. Każda okazja jest dobra, nawet rozłąka związana z urlopem, by dać dzieciom odczuć, że są ważne, kochane.
Wakacje z dziećmi wymagają mimo wszystko pewnego zaplanowania, nie da się wszystkiego zostawić przypadkowi. Jednak nie zapominajmy, że oprócz wielu atrakcji to czas dla rodziny. Nie da się dać dziecku wymarzonych wakacji bez bycia obok niego, bez naszej uwagi i oczekiwać, że teraz będzie grzeczne, nic od nas nie będzie chciało. Wakacje to nowe bodźce, wiele nowych emocji i to nie zwalnia nas z obowiązku bycia mamą czy tatą. 
Myślę, że każda rodzina ma coś szczególnego, odrębnego, co może stanowić punkt zaczepienia, by planować wyjazdy, atrakcje. Czasem nie trzeba wiele. Nie zapominajmy, że zmęczenie fizyczne wbrew pozorom możemy dość łatwo przezwyciężyć. Ze zmęczeniem psychicznym jest nieco trudniej i o tę sferę dobrze jest zadbać. Przede wszystkim nasze plany i ich realizacja nie mogą być wyznacznikiem udanego wyjazdu. To są zaledwie pewne możliwości do wykonania. Ile razy po prostu brakuje siły na wszystkie zaplanowane rzeczy. Nie róbmy sobie wyrzutów. Czasem dobrze odpuścić. Albo pozwolić dzieciom coś zaplanować, postawić na ich spontaniczność. Satysfakcja daje rodzicom wiele. Nie zdajemy sobie czasem sprawy, jak bardzo potrzebujemy zwykłego całusa naszych dzieci, ich uśmiechu i przytulenia. Dobrze im się odwdzięczać i być z nimi w pełni w czasie wolnym. Ile razy ciałem jesteśmy z nimi, a duchem gdzieś w pracy, w ręku trzymamy telefon, bo akurat jest coś istotnego do przeczytania, sprawdzenia. Te zjadacze czasu mogą kiedyś nam się odbić czkawką. I dziecko też zacznie nas ignorować. 
Z drugiej strony, czy wakacje zawsze oznaczają przymus wyjazdu, szukania ciągłych atrakcji? Czasem mam odczucie, że my rodzice już inaczej nie umiemy. Mam wrażenie, że bez ciągłej aktywności, atrakcji różnej maści będziemy uznani za gorszych rodziców. Owszem aktywność fizyczna zawsze niesie korzyści i dla nas, i dla naszych pociech. Jednak sama z własnego doświadczenia wiem, że wakacje w domu wcale nie muszą być nudne. Nie jest powiedziane, że tam, gdzie pojedziemy, nasze dzieci nie będą się nudzić, marudzić, czuć się nieszczęśliwe czy rozczarowane. Tu też się rodzi pytanie, czy wszystko, co dotyczy naszych dzieci, nawet odpoczynek, musi wiązać się z ciągłym aktywizowaniem, nauką. Owszem, kiedy pozostajemy w domu, a powodów pewnie jest mnóstwo, chociażby najbardziej przyziemny – finanse, od nas, rodziców, zależy, jak mądrze ten czas wykorzystamy. 
Wydaje mi się, że planując wakacje czy urlop, punktem wyjścia zawsze jest i powinien być odpoczynek. A widzę, że my bardziej skupiamy się na planach, na szukaniu dzieciom i sobie atrakcji, że chcemy wypełnić każdą lukę w naszym czasie wolnym.  Bo zdaje nam się, że tylko tak odpoczniemy w pełni, w myśl definicji odpoczynku, że „jest to czas poświęcony na pozbywanie się zmęczenia, zwykle poprzez robienie tego, co sprawia przyjemność” (za Słownikiem języka polskiego PWN). Zapominamy często o pierwszym członie definicji – o pozbyciu się zmęczenia, stresu, by zwolnić i nabrać sił. A największą frustrację przeżywamy, kiedy wracamy i mamy może czasem jeden dzień na odreagowanie szoku, jakim jest powrót do domu i do codziennych obowiązków. Nie czujemy się wcale wypoczęci i nie mówię tu o trudach samej podróży, tylko o naszej psychice. O tym przede wszystkim powinniśmy myśleć. Pewne symptomy, jak apatia, notoryczne zmęczenie połączone ze złym humorem, unikanie spotkań towarzyskich, brak sił na przyjemności powinny nam dać znać, że trzeba coś zmienić. I nie muszą to być diametralnie różne zmiany.
Pamiętajmy, że odpoczynek dotyczy nie tylko nas, rodziców. Odpocząć muszą również dzieci, a może przede wszystkim one. Zawsze mnie to zastanawiało, że dziecko mocno zmęczone nie może zasnąć, a w moim przypadku przy ogromnym zmęczeniu wystarczy, że głowę przyłożę do poduszki. Pewnie to ma swoje wytłumaczenie w ich jeszcze niedojrzałym układzie nerwowym. Dlatego warto dbać o ich prawidłowy sen, odpoczynek. Widzę to szczególnie teraz, kiedy nasz synek przeżywa swój pierwszy tak naprawdę kryzys związany z przedszkolem. Ciężko mu rano wstać, mówi, że już mu się nudzi, nie ma ochoty na naukę różnych rzeczy. Pogoda letnia, upalna też temu nie sprzyja. Najlepiej mu pomaga zwykła zabawa w domu czy spacer.
Nie bójmy się, że nasze wakacje będą nudne, że dzieciom będzie czegoś brakować. Czasami warto zadbać o zdrowy sen, o naprawę relacji. Dzieciom czasem niczego innego nie potrzeba. Kiedy my jesteśmy w miarę zregenerowani, to zawsze istnieją możliwości, by zrobić coś razem, a nie tylko dla dzieci, bo tak trzeba, bo one muszą mieć lepsze życie, lepsze wspomnienia od naszych.